http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Imigranci kibicują niemieckim piłkarzom, ale i tak mają kłopoty

Bartosz T. Wieliński
2010-07-03, ostatnia aktualizacja 2010-07-02 22:50

Podczas mundialu, w którym Niemcy grają dziś w ćwierćfinale, imigranci masowo wywieszają w Berlinie niemieckie flagi. Lewacy oskarżają ich: - Jesteście nazistami!


Fot. Joerg Sarbach / AP
SERWISY
Libańczyk Ibrahim Bassal dowiedział się, że jest poplecznikiem Hitlera, kilka dni temu, gdy do jego sklepu w berlińskiej dzielnicy Neukölln weszło kilku ubranych na czarno młodych ludzi. Byli agresywni i grozili właścicielowi: - Ty nacjonalisto! Krzewisz nazizm!

Ich wizytę sprowokowała wielka flaga zwisająca od piątego piętra aż do chodnika na elewacji kamienicy, w której jest sklep Bassala. Libańczyk i jego znajomi wywiesili ją przed meczem Niemcy - Ghana.

W czasie mundialowej gorączki na niemieckich ulicach wręcz roi się od czarno-czerwono-złotych flag. Zdaniem socjologów Niemcy przestali się wstydzić narodowych symboli, do których wcześniej ze względu na pamięć o III Rzeszy podchodzili z dystansem.

Flagi narodowe wywieszają zarówno rodowici obywatele, jak i przybysze z Bliskiego Wschodu czy Afryki. Budki z kebabami i flagą Niemiec są dowodem, że integracja cudzoziemców przebiega lepiej, niż sądzono.

Jednak goście w sklepie Bassala - lewicowi ekstremiści - kazali Libańczykowi ściągnąć flagę. Gdy ten odmówił, próbowali ją nocą podpalić, a następnego dnia odcięli. Bassal i jego znajomi wywiesili flagę na nowo i wystawili przed kamienicą warty. - Mieszkam w Berlinie od dziesięcioleci, tu urodziły się moje dzieci, więc kibicuję Niemcom. Dlaczego robią ze mnie nazistę? - pyta.

Podobny problem mają setki mieszkańców imigranckich dzielnic Berlina - Neukölln i Kreuzbergu, które są równocześnie bastionami skrajnej lewicy. Jej aktywiści w imię walki z globalizacją, nierównością społeczną i nazizmem regularnie ścierają się z policją albo podpalają samochody. Z niemieckimi flagami walczą od dobrych dwóch tygodni - zrywają je z domów i aut, wybijają nawet szyby w oknach, w których wywieszono niemieckie barwy. Policja i mieszkańcy są bezsilni, bo zamaskowani lewacy atakują nocą i w małych grupach.

- To tak samo nowe zjawisko jak wywieszanie niemieckich flag przez Turków i Arabów. Jakikolwiek przejaw patriotyzmu lewacy traktują jako pierwszy krok do odbudowy III Rzeszy - mówi Lutz Schnedelbach, dziennikarz "Berliner Zeitung".

W internecie ogłoszono nawet zawody na największą ilość zerwanych flag. Z liczbą 1657 trofeów prowadzi Kommando Kevin-Prince Boateng Berlin-Ost. - Dotąd lewacy uważali się za obrońców Turków i Arabów przed niemieckimi ksenofobami, a ci przeszli na stronę wroga i wywieszają znienawidzone flagi. Lewicowcom nie mieści się w głowach, że cudzoziemcy mogli się zintegrować - ocenia Jörg Lau, publicysta "Die Zeit".

Niemiecka skrajna lewica coraz bardziej się radykalizuje i staje się równie niebezpieczna jak neonaziści. Jak wynika ze statystyk policyjnych, liczba przestępstw popełnianych przez lewaków gwałtownie rośnie. W maju podczas demonstracji ulicznych po raz pierwszy zaczęli strzelać do policjantów.

Czy wojna o flagi zniechęci imigrantów do integrowania się ze społeczeństwem? Lau: - Nie sądzę. Większa część społeczeństwa kibicuje imigrantom w tym sporze. Ponadto gole dla Niemiec zdobywają głównie piłkarze z imigranckimi korzeniami. To znak, że nie trzeba być rodowitym Niemcem, by w tym kraju do czegoś dojść.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':