Chciał wjechać do Polski, został zatrzymany na Okęciu, a 6 czerwca aresztowany na 40 dni. W poniedziałek sąd zbada wniosek o przekazanie go do Niemiec. Na Brodskym ciąży niemiecki zarzut poświadczenia nieprawdy i pomocy w sfałszowaniu dokumentów dla osoby, która miała brać udział w zamachu na jednego z liderów Hamasu. Obrona twierdzi, że Brodsky nie jest tą osobą, za którą uważa go strona niemiecka. Sąd, utrzymując areszt, uznał, że istnieje "duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa oraz obawa ucieczki lub utrudniania postępowania". Obrońca Brodsky'ego mec. Krzysztof Stępiński zwrócił uwagę, że od chwili zatrzymania jego klienta na Okęciu do chwili, kiedy stanął on przed sądem, "minęło 50 godzin i 3 minuty". - Istnieje cały szereg aktów prawnych, które wyraźnie stanowią, że kto nie zostanie postawiony przed sędzią w ciągu 48 godz. od zatrzymania, powinien zostać natychmiast zwolniony - mówił.
Źródło: Gazeta Wyborcza