Pobór do wojska wprowadzony w 1901 r. i obowiązujący od tego czasu wszystkich 18-latków, zakończył się 1 lipca. Od kilku lat był on zresztą nieznaczny, gdyż zgodnie z wytycznymi od rządu armia zwalniała ze służby coraz większą liczbę rekrutów. W rezultacie w ostatnich latach przyjmowano ich nie więcej niż 5 tys. rocznie, w tym kilkaset kobiet, które od lat 80. XX w. mogły dobrowolnie zaciągać się do wojska.
Obowiązkowa służba trwała od 80 do 450 dni w zależności od kategorii rekruta i rodzaju wojsk. Teraz chętni do służby wojskowej będą zaciągali się na zasadzie kontraktów, a masowy pobór będzie stosowany tylko w sytuacji zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju.
Ustawę w sprawie profesjonalizacji armii przeprowadził w zeszłym roku centroprawicowy rząd Fredrika Reinfeldta. Eksperci przyznają, że było to konieczne, bo na skutek zbiegu niekorzystnych dla armii decyzji politycznych i budżetowych cięć szwedzkie siły zbrojne przechodziły poważny kryzys. Rządy socjaldemokratów uważały, że po zakończeniu zimnej wojny (podczas której służbę w wojsku odbywało 85 proc. Szwedów), zagrożenie znacznie zmalało i można ciąć wydatki na armię.
Według "Defense News" pomiędzy 2000 a 2008 r. budżet szwedzkiej armii zmniejszył się o 9 mld koron (czyli 1,3 mld dol.). W 2009 r. wynosił 5,3 mld dol. Dwa lata temu szwedzcy dowódcy ostrzegali, że dalsze cięcia mogą oznaczać np. konieczność uziemienia 40 proc. szwedzkiego lotnictwa.
- Zdolności obronne Szwecji poprawią się poprzez zwiększenie profesjonalizmu armii - zapewnia minister obrony Sten Tolgfors. Podkreśla, że obecna reforma "to największa od dziesięcioleci zmiana polityki bezpieczeństwa w Szwecji". Problem w tym, że - jak ostrzegają szwedzkie media - mimo intensywnej kampanii reklamowej armii młodzi ludzie nie są zbytnio zainteresowani służbą zawodową.
Czołowy
dziennik "Dagens Nyheter" poparł politykę rządu wobec armii. "Obowiązkowa służba wojskowa była zarówno przestarzała, jak i mało efektywna" - napisał w redakcyjnym komentarzu. Ale zupełnie inaczej widzi sprawy Kennet Andreasson, komentator dziennika "Aftonbladet". Według niego wraz z zakończeniem obowiązkowej służby wojskowej zmniejszy się poczucie współodpowiedzialności za państwo. "Związek między prawami a obowiązkami obywateli (wobec państwa) staje się coraz mniej jasny" - ubolewa Andreasson.
Licząca 9 mln mieszkańców
Szwecja ma dziś pod bronią 34 tys. żołnierzy i 38 tys. rezerwistów. W 2014 r., po zakończeniu reformy sił zbrojnych, armia ma liczyć 50 tys.