Argumenty zostały wyłożone. Każdy, kto choć trochę chciał, mógł je poznać i odróżnić dwie wizje polityki, jakie reprezentują kandydaci do urzędu prezydenta Rzeczypospolitej.
W niedzielę wieczorem, najdalej w poniedziałek, będziemy już wiedzieli, jakie jest rozstrzygnięcie. I będziemy żyć dalej we wspólnym domu, jakim jest Polska.
Podziały sięgnęły głęboko. Bardzo głęboko. Nie mam wątpliwości, który z kandydatów naprawdę będzie chciał je przezwyciężać i eliminować jad nienawiści z życia publicznego. Bronisław Komorowski udowodnił to już, wykonując obowiązki głowy państwa.
Polski nie stać na pięć lat walki podjazdowej między rządem i prezydentem. I nie stać na marnowanie szansy, jaką nam dała historia ostatniego 20-lecia. Wybierzmy rozwój.
Źródło: Gazeta Wyborcza