http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA Kamińskiego rozliczy sąd

Małgorzata Bujara, Rzeszów
2010-07-02, ostatnia aktualizacja 2010-07-01 19:38

Mariusz Kamiński, były szef CBA
Mariusz Kamiński, były szef CBA
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jeszcze w tym miesiącu sąd dostanie akt oskarżenia przeciwko byłemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu, jego zastępcy i dwóm dyrektorom biura

SERWISY
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie zakończyła wczoraj śledztwo, w którym sprawdzała, czy akcja Centralnego Biura Śledczego przeprowadzona w Ministerstwie Rolnictwa w 2006 i 2007 r. była legalna.

Teraz zabiera się do pisania aktu oskarżenia, który w drugiej połowie lipca ma dostać Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieście. Znajdą się w nim nazwiska czterech osób.

- Wykażemy przed sądem, że tamta akcja była niezgodna z prawem. Głównymi podejrzanymi są ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński i jego zastępca Maciej Wąsik (obaj zgodzili się na ujawnienie swoich nazwisk). To oni kierowali niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi CBA. Pozostałe osoby zaś wykonywały polecenia swoich przełożonych - informuje Mariola Zarzyka-Rzucidło, rzeczniczka prasowa rzeszowskiej prokuratury.

Kamiński dostał zarzuty w tej sprawie w październiku. Nie przyznał się do popełnienia przestępstw. A są one - według wczorajszego komunikatu prokuratury - następujące:

- nadużycie uprawnień; - kierowanie niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi dotyczącymi wręczenia korzyści majątkowej osobom powołującym się na wpływy w Ministerstwie Rolnictwa; - kierowanie niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi dotyczącymi wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom publicznym; - kierowanie podrabianiem dokumentów oraz wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy na podstawie tych dokumentów.

Zarzuty ciążą także na byłym wiceszefie CBA Macieju Wąsiku.

Wykonawcami poleceń szefów CBA mieli być: były dyrektor zarządu operacyjno-śledczego biura Grzegorz P. oraz były wicedyrektor zarządu operacyjno-śledczego Krzysztof B. Obaj mają zarzuty m.in. nadużycia uprawnień i wykonywania niezgodnych z prawem czynności operacyjnych.

Sprawa dotyczy afery gruntowej, która spowodowała wyrzucenie z rządu Andrzeja Leppera, rozpad koalicji PiS-LPR-Samoobrona i ostatecznie upadek rządu Jarosława Kaczyńskiego.

Według rzeszowskich prokuratorów Mariusz Kamiński kierował nielegalną akcją. Została ona przeprowadzona, mimo że nie było uzasadnionego podejrzenia, że w ministerstwie można załatwić odrolnienie za łapówkę. To Kamiński podjął decyzję o przeprowadzeniu operacji. Skutek - działania podległych mu funkcjonariuszy były podżeganiem do przestępstwa.

Prokuratura punktuje: agenci podrobili wiele dokumentów, m.in. gminy Mrągowo. Dokumenty zostały przekazane do Ministerstwa Rolnictwa, by resort wydał decyzję o odrolnieniu 40 ha na Mazurach.

Rzeszowska prokuratura zebrała dowody, że podczas akcji była stosowana tzw. kontrola operacyjna wobec wielu osób pomimo braku przesłanek faktycznych, czyli podsłuchy. Wnioski o zastosowanie ich za każdym razem podpisywał Kamiński. - Ustaliliśmy też, że w kilku przypadkach przeprowadzono kontrolę operacyjną bez zgody prokuratora generalnego oraz sądu - mówi prokurator Zarzyka-Rzucidło.

Kamiński w październiku, gdy prokuratura postawiła mu zarzuty, mówił: - Zarzuty nie mają żadnych podstaw faktycznych ani prawnych. Zostały mi postawione bezprawnie. Jestem głęboko przekonany, że przed sądem udowodnię swoją niewinność.

Wkrótce został odwołany przez premiera Donalda Tuska.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':