http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kwaśniewski: Wygrają namiętności, Kaczyński wróci do starych haseł

Agnieszka Kublik
2010-07-02, ostatnia aktualizacja 2010-07-01 19:30

Poprę Bronisława Komorowskiego, bo Polska potrzebuje prezydenta kompetentnego, który będzie współpracował z rządem - mówi "Gazecie" Aleksander Kwaśniewski

Kwaśniewski: PiS coraz bliżej SLD
Fot. Renata Dabrowska / AG
Kwaśniewski: PiS coraz bliżej SLD
Agnieszka Kublik: Kto wygrał środową debatę?

Aleksander Kwaśniewski: Kaczyński. Był w lepszej formie niż w niedzielę. Był bardziej zdecydowany. Mniej odpowiadał na pytania, mówił to, co chce powiedzieć.

To może mieć znaczenie dla wyniku wyborów?

- Nie sądzę. Debata nie wprowadziła żadnego kontrowersyjnego tematu, który mógłby albo głosy odbierać, albo dodać. A kampania między pierwszą i drugą turą jest dość mdła. To nie wpłynie na mobilizowanie elektoratów .

Denerwował się pan, gdy podczas debaty była mowa o wycofaniu się z Afganistanu ...

- Bo postulat wycofania się z Afganistanu jest tak słuszny, że nie ma o nim co dyskutować. I nie ma ani jednego polityka, także na świecie, który chciałby zostać w Afganistanie po wsze czasy. Prezydent Obama chce wyjść i pani kanclerz Merkel chce wyjść. Tylko trzeba pamiętać, że to jest misja NATO i musimy ją zakończyć sukcesem. Cele tej misji muszą być spełnione: pokonane ośrodki terrorystyczne, ustabilizowany politycznie Afganistan i doprowadzenie do tego, że Afgańczycy zaczną odpowiadać za swój los. I wtedy NATO może wycofać się z Afganistanu.

Dzisiaj nagłe i jednostronne wzywanie do wycofywania się bez uwzględnienia realiów jest zachętą do katastrofy NATO, do klęski, do kryzysu wewnątrz tej organizacji. I prawdopodobnie do rozpadu NATO. A my lepszych, skuteczniejszych, bardziej sprawdzonych gwarancji bezpieczeństwa nie mamy. Więc nie możemy przyszłością NATO ot tak, frymarczyć z okazji kampanii wyborczej.

Komorowski też mówił o wycofaniu się z Afganistanu. Pan nadal go popiera?

- Tak. Polska dzisiaj jest w takim momencie - ja mówił w finale debaty Kaczyński - że potrzebujemy prezydenta kompetentnego, który będzie umiał współpracować z rządem. Komorowski dzisiaj jest lepiej przygotowany do współpracy z Donaldem Tuskiem i jego gabinetem. Będę głosował na Komorowskiego, bo to gwarancja, że co najmniej do wyborów parlamentarnych - a w moim przekonaniu także po nich - będziemy mieli dobrą współpracę prezydenta i rządu.

PiS mówi: będzie monopol Platformy, a nie dobra współpraca.

- Ta partia mówi o monopolu, a w swojej niedawnej historii miała prezydenta i premiera - braci bliźniaków. I miała najbliższych współpracowników braci na najwyższych stanowiskach: szefową KRRiT, prezesa NBP, szefa MON, szefową MSZ. Mam wymieniać dalej? Myśmy takiego monopolu władzy, który był poza strukturami, instytucjami demokratycznymi nie mieli nigdy w ostatnich 20 latach.

Przecież jak pan był prezydentem, to rządziła lewica.

- Ale np. prezesem NBP była Hanna Gronkiewicz-Waltz. Więc argumenty o monopolu władzy w ustach Jarosława Kaczyńskiego brzmią niewiarygodnie. Tym bardziej że Kaczyński, jeśli zostanie prezydentem, zrobi wszystko, żeby PiS wygrał wybory parlamentarne. I wtedy będzie mówił, że chodzi o stabilność, przewidywalność.

To Komorowski jest gwarancją, iż ta współpraca przez rok, a prawdopodobnie przez najbliższych pięć lat będzie stabilna, Polska będzie przewidywalna, będziemy mogli prowadzić politykę skuteczną, modernizować się i umacniać swoją pozycję w Unii Europejskiej.

Po wyborach w 2011 r. możliwa będzie koalicja PO z SLD?

- To byłaby dobra koalicja, jeśli miałaby silną formułę programową - proeuropejską, promodernizacyjną. Mogę wyobrazić sobie też kontynuowanie koalicji PO-PSL - jeżeli ludowcy wejdą do Sejmu. I mogę sobie wyobrazić zabiegi, bardzo poważne, żeby powstała koalicja PiS z SLD.

Która byłaby najlepsza dla Polski?

- Dziś Platforma i SLD znajdują więcej punktów stycznych aniżeli PiS i SLD.

To dlaczego Napieralski nie przekazał swoich głosów żadnemu z kandydatów?

- Bo nie ma dziś powodów, żeby deklarować się jednoznacznie. Dla Napieralskiego utrzymanie elektoratu, który dziś ma, jest celem niewystarczającym.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':