http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Jarosław Kaczyński zbroił Europę

Bartosz T. Wieliński
2010-06-30, ostatnia aktualizacja 2010-06-29 20:04

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w towarzystwie byłego ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela podczas spotkania ze środowiskami rolniczymi
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w towarzystwie byłego ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela podczas spotkania ze środowiskami rolniczymi
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Cztery lata temu ówczesny premier Jarosław Kaczyński wyciągnął z rękawa swoją wizję europejskiej armii. Wyśmiano go.

Bartosz Wieliński
AG
Bartosz Wieliński
Wizja obecnego kandydata PiS na prezydenta szła dalej niż zanotowany przez dziennikarzy "European Voice" pomysł, by na euroarmię przeznaczyć pieniądze z dopłat bezpośrednich dla rolników (ten temat wyciągnięty przez Bronisława Komorowskiego stał się głównym motywem ostatnich dni kampanii wyborczej). Kaczyński domagał się również, by wspólna armia liczyła 100 tys. żołnierzy, na jej czele miał stać przewodniczący Komisji Europejskiej, ale operacyjnie miała podlegać NATO.

Swoją koncepcję przedstawił podczas pierwszej i jedynej oficjalnej wizyty w Berlinie pod koniec października 2006 r. Opisaliśmy to wówczas w "Gazecie". Naszą wersję potwierdził rzecznik prasowy niemieckiego rządu.

Oficjalnie Niemcy podziękowali premierowi za głos w dyskusji. Nieoficjalnie nie mogli wyjść ze zdumienia nad ignorancją Kaczyńskiego. Wyliczali, że Komisja Europejska na mocy istniejących traktatów nie ma kompetencji, by zajmować się wojskiem. Dlatego proponowanie, by jej przewodniczący został zwierzchnikiem sił zbrojnych, jest niedorzeczne. Podobnie jak wiązanie euroarmii z NATO. Przecież jej idea polega na tym, by Europa uniezależniła się wojskowo od USA.

I najważniejsze - tego typu propozycje, zanim położy się na stół, powinno się dyskretnie konsultować z partnerami - by można było zbudować koalicję, która by projekt forsowała. Bo jeśli euroarmia miała być sprawna i niezależna od NATO, musi mieć nie tylko swoich żołnierzy czy samoloty, potrzebuje też konsensusu Europejczyków. Część krajów UE swoje wojsko dalej traktuje jako narodowy symbol i nie chce słyszeć o oddawaniu dowództwa nad żołnierzami.

Kaczyński pomysł 100-tysięcznej euroarmii wyciągnął z rękawa i od razu go spalił. Padło nawet hasło, że bardziej zaszkodził tej idei.

Cztery lata temu Jarosław Kaczyński zaprzeczał, że o euroarmii w ogóle rozmawiał. Pytanie, czy wyciągnął wnioski. Czy jako prezydent zamierza dalej zaskakiwać partnerów nieprzemyślanymi pomysłami? Euroarmia wszak jeszcze nie powstała.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':