Marszałek Bronisław Komorowski w ostatnich minutach niedzielnej debaty wyprowadził z równowagi Jarosława Kaczyńskiego. Przypomniał wywiad prezesa PiS i ówczesnego premiera z sierpnia 2006 roku dla "European Voice" pod tytułem "EU should be military power" ("Unia powinna być militarną potęgą").
Jarosław Kaczyński argumentował, że "Unia powinna zrestrukturyzować budżet" i "stopniowo wycofać się z dopłat dla rolnictwa", jeśli chciałaby być militarną siłą. Wówczas toczyła się debata na forum UE, w której
Wielka Brytania postulowała, aby w ramach reformy budżetu UE z dopłat zrezygnować.
- Ani Jarosław Kaczyński, ani nikt w jego imieniu nigdy nie zwracał się do naszej redakcji o sprostowanie wypowiedzi o polityce rolnej, które cytowaliśmy w naszym tekście z 2006 r. - mówi nam Simon Taylor, współautor tego artykułu oraz redaktor "European Voice".
Redakcja tygodnika w specjalnym komunikacie potwierdziła wczoraj, że zawartość tekstu była dokładną relacją wypowiedzi Kaczyńskiego.
W trakcie niedzielnej debaty marszałek Komorowski, pokazując depeszę PAP z wywiadem, mówił: "Ten papier czeka na pana sprostowanie". Ale w kraju Jarosław Kaczyński już w tej sprawie się wypowiadał m.in. w październiku 2007 r. W czasie wyborów parlamentarnych mówił w radiowej "Jedynce", że niczego takiego, co napisano w "European Voice", nie powiedział.
PiS podał wtedy do sądu komitet wyborczy
PSL, który przygotował spot informujący, że Jarosław Kaczyński "w Brukseli zaproponował likwidację dopłat bezpośrednich i wszelkiego wsparcia dla rolnictwa".
PSL przegrał przed sądem okręgowym. Podstawą było oświadczenie Kaczyńskiego, że takich słów nie wypowiedział.
Podczas rozprawy w sądzie apelacyjnym PSL przedstawił oświadczenia dziennikarza i redaktora naczelnego "European Voice" oraz przypomniał ówczesne wypowiedzi polityków PiS, którzy od opinii prezesa się nie dystansowali. Rzecznik rządu Jan Dziedziczak tłumaczył nawet, że słowa prezesa "to wizja dalekiej przyszłości".
- Niestety, powiedziałem wówczas o kilka słów za dużo - przyznaje Jarosław Kalinowski (PSL). Sąd uznał, że stwierdzenie o likwidacji "wszelkiego wsparcia dla rolnictwa" idzie za daleko.
Jednak, jak przypomina Kalinowski, uzasadnienie wyroku stwierdzało, że informacja ze spotu była w części prawdziwa i "uzasadniony jest wniosek, że Jarosław Kaczyński zaproponował likwidację dopłat bezpośrednich".
W 2006 r. działacze PiS w ramach polityki europejskiej podważali sens dopłat bezpośrednich. Konrad Szymański, wpływowy eurodeputowany tej partii, pisał: "Polska powinna chronić przede wszystkim wydatki na rzecz spójności, polityki strukturalnej i regionalnej. Mimo swojej rzekomo rolnej struktury społecznej powinniśmy być promotorem zmniejszenia dopłat, poczynając od tych największych, które nas prawie nie dotyczą" ("Gazeta Wyborcza" z 5 stycznia 2006 r.).
- To nie był lapsus. Takie było wówczas myślenie PiS-u - mówi o wypowiedzi Kaczyńskiego europoseł i były minister rolnictwa
Wojciech Olejniczak (
SLD). - Kaczyński nie potrafił zrozumieć, że na konkretne efekty polityki rolnej trzeba poczekać kilka lat.
Wczoraj Komorowski mówił, że chce, by Kaczyński jednoznacznie odciął się od słów o odejściu od rolnych dotacji. - Te słowa nigdy nie zostały zdezawuowane, odwołane - mówił w Podłężycach koło Sieradza.