Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Na Białorusi karze śmierci podlegają wyłącznie mężczyźni. Dlaczego?- Tak stanowi prawo. Kara śmierci nie obejmuje niepełnoletnich i kobiet.
Czy to jest sprawiedliwe?- To władza ustawodawcza tworzy kodeks karny. Nie mnie o tym decydować, ale zgadzam się z tą zasadą. Kobiety najczęściej zabijają w obronie własnej. Są oczywiście wyjątki - Irena Kryger mordowała swoich kolejnych kochanków, a ciała zakopywała w ogrodzie. Pamiętam też dwie lesbijki, które zabiły osiemnastolatkę, bo ta próbowała rozbić ich związek. Zarżnęły ją nożem, a trupa kilka dni trzymały w tapczanie.
Czy w takim razie nie zasłużyły na śmierć?- Jeśli byliby to mężczyźni, kara śmierci by ich nie ominęła. To nie były morderstwa w afekcie. Myślę jednak, że tak jest uczciwiej. Przecież zostały ukarane - skazano je na wieloletnie wyroki. 15 lat to też kara. A czy powinno się je pozbawiać życia? Ja bym na nie ręki nie podniósł.
Przez pięć lat kierował pan grupą wykonującą wyroki śmierci. W ilu egzekucjach pan uczestniczył?- Od 1996 do 2001 r. uczestniczyłem w wykonaniu 134 wyroków. To około 30 osób na rok.
Dużo.- Prezydent tylko raz, w końcu lat 90., skorzystał z prawa łaski. Ułaskawił recydywistę, nie wiem, dlaczego właśnie jego. Łukaszenka jest bezlitosny, a Białorusini nie żałują skazanych i są przeciwni zniesieniu kary śmierci.
W wielu państwach przeważają zwolennicy kary śmierci.- Dlatego skazanych na śmierć powinno się pokazywać w telewizji. Ludzie nie mają pojęcia, że więzień czekający na rozstrzelanie nie jest tą samą osobą, która popełniła przestępstwo. To już nawet nie jest człowiek - to przerażone stworzenie, które wzbudza litość. Strach go zabija. Nie trzeba do niego strzelać, on już jest martwy.
Jak dużo czasu upływa od ogłoszenia wyroku do jego wykonania?- Zwykle rok, półtora, aż sąd najwyższy rozpatrzy sprawę. To długotrwały proces. Zresztą w Stanach Zjednoczonych czekają i po dwadzieścia lat.
Co przez ten czas robią więźniowie?- Niektórzy czytają książki, piszą wiersze, dzienniki. Miałem je w ręku, żałuję, że ich nie zachowałem. Jednak jedyną kwestią, która naprawdę ich zajmuje, są próby uratowania życia. A im dłużej siedzą, tym mocniej czują nadchodzącą śmierć.
O czym pisali w dziennikach?- Że są niewinni. Zawinił przypadek, otoczenie, a nawet ofiara, bo gdyby zachowała się inaczej, nie musieliby jej zabijać.