http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Na strzał trzeba czekać

Katarzyna Kwiatkowska
2010-07-02, ostatnia aktualizacja 2010-07-14 19:43

Rodziny nie wiedziały, że dowodziłem grupą wykonującą wyroki. Rozmowa z Olegiem Ałkajewem, byłym szefem więzienia w Mińsku

Oleg Ałkajew
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Oleg Ałkajew
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Na Białorusi karze śmierci podlegają wyłącznie mężczyźni. Dlaczego?

- Tak stanowi prawo. Kara śmierci nie obejmuje niepełnoletnich i kobiet.

Czy to jest sprawiedliwe?

- To władza ustawodawcza tworzy kodeks karny. Nie mnie o tym decydować, ale zgadzam się z tą zasadą. Kobiety najczęściej zabijają w obronie własnej. Są oczywiście wyjątki - Irena Kryger mordowała swoich kolejnych kochanków, a ciała zakopywała w ogrodzie. Pamiętam też dwie lesbijki, które zabiły osiemnastolatkę, bo ta próbowała rozbić ich związek. Zarżnęły ją nożem, a trupa kilka dni trzymały w tapczanie.

Czy w takim razie nie zasłużyły na śmierć?

- Jeśli byliby to mężczyźni, kara śmierci by ich nie ominęła. To nie były morderstwa w afekcie. Myślę jednak, że tak jest uczciwiej. Przecież zostały ukarane - skazano je na wieloletnie wyroki. 15 lat to też kara. A czy powinno się je pozbawiać życia? Ja bym na nie ręki nie podniósł.

Przez pięć lat kierował pan grupą wykonującą wyroki śmierci. W ilu egzekucjach pan uczestniczył?

- Od 1996 do 2001 r. uczestniczyłem w wykonaniu 134 wyroków. To około 30 osób na rok.

Dużo.

- Prezydent tylko raz, w końcu lat 90., skorzystał z prawa łaski. Ułaskawił recydywistę, nie wiem, dlaczego właśnie jego. Łukaszenka jest bezlitosny, a Białorusini nie żałują skazanych i są przeciwni zniesieniu kary śmierci.

W wielu państwach przeważają zwolennicy kary śmierci.

- Dlatego skazanych na śmierć powinno się pokazywać w telewizji. Ludzie nie mają pojęcia, że więzień czekający na rozstrzelanie nie jest tą samą osobą, która popełniła przestępstwo. To już nawet nie jest człowiek - to przerażone stworzenie, które wzbudza litość. Strach go zabija. Nie trzeba do niego strzelać, on już jest martwy.

Jak dużo czasu upływa od ogłoszenia wyroku do jego wykonania?

- Zwykle rok, półtora, aż sąd najwyższy rozpatrzy sprawę. To długotrwały proces. Zresztą w Stanach Zjednoczonych czekają i po dwadzieścia lat.

Co przez ten czas robią więźniowie?

- Niektórzy czytają książki, piszą wiersze, dzienniki. Miałem je w ręku, żałuję, że ich nie zachowałem. Jednak jedyną kwestią, która naprawdę ich zajmuje, są próby uratowania życia. A im dłużej siedzą, tym mocniej czują nadchodzącą śmierć.

O czym pisali w dziennikach?

- Że są niewinni. Zawinił przypadek, otoczenie, a nawet ofiara, bo gdyby zachowała się inaczej, nie musieliby jej zabijać.

Źródło: Duży Format
1 2 3 4 5 6 7 8 9  następne »
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 85 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':