Debata Kaczyński - Komorowski: stenogram debaty + wideo;
wynik: 208 do 184 dla Komorowskiego - opinie publicystów;
komentarze: ekspertów, polityków, internautów.
Skupiono się na in vitro, związkach partnerskich i roli Kościoła w państwie. Pewnie dlatego, że obaj kandydaci walczą o głosy wyborców lewicowych, którzy w pierwszej turze poparli Grzegorza Napieralskiego. Dla znaczącej ich części sprawy światopoglądowe są bardzo ważne.
"Tak" czy "nie" dla związków partnerskich osób tej samej płci, ale bez nazywania ich małżeństwem i bez prawa do adopcji? - Związek małżeński to związek kobiety i mężczyzny. Próba obchodzenia tego byłaby łamaniem prawa - nie pozostawił złudzeń
Jarosław Kaczyński. I twardy elektorat, ostatnio nieco zawiedziony umizgami prezesa do "czerwonych", odetchnął pewnie z ulgą. Za to czuły na dyskryminację gejów i lesbijek elektorat
SLD zawył zapewne z wściekłości.
Bronisław Komorowski kluczył. Mówił, że już dzisiaj takie pary mogą np. po sobie dziedziczyć (mogą, ale "prawowite" rodziny mogą to kwestionować w sądzie, no i muszą zapłacić wysoki podatek jak po spadku od osoby spoza rodziny). Ale - według marszałka - można by o pomyśleć o jakiejś regulacji prawnej, gdyby się okazało, że tacy partnerzy mają problemy np. z odwiedzaniem siebie w szpitalu w razie choroby jednego z nich. Jednym słowem: unik.
W sprawie in vitro kluczyć, chować się próbował początkowo Kaczyński: "Rozumiem tragedie ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, ale też uczucia tych, którzy traktują zarodek jak życie poczęte". Przyparty do muru: czy jest za in vitro czy przeciw, wyznał: "Jestem katolikiem, uważam, że zarodek jest człowiekiem".
Czyli kandydat
PiS jest przeciw (o tym, że politycy PiS poparli projekt karania za in vitro więzieniem Kaczyński nie powiedział - przypomniał mu to czujnie Komorowski).
Kaczyński snuł jakieś opowieści o kompromisie z Kościołem w tej sprawie, że rozmawiał o tym nawet z przedstawicielami Kościoła i "ta sprawa zostanie załatwiona". Niby jak, skoro niektórzy "przedstawiciele" Kościoła chcą nawet odmawiać komunii osobom popierającym in vitro?
Komorowski zaczął od tego, że sam miał to szczęście pięć razy zostać ojcem i nie chciałby nikogo pozbawiać tego szczęścia.
- Nie wolno nakazać stosowania metody in vitro, ale nie wolno nikomu zabraniać tej metody. Każdy powinien decydować o tym sam - zadeklarował marszałek.
Tą debatą Kaczyński nie przekonał wyborców walczących o równe prawa dla par homoseksualnych czy pełną refundację z budżetu zabiegów in vitro ze względów medycznych. Bliżej tych poglądów jest Komorowski, ale czy na tyle blisko, by pozyskać głosy "światopoglądowej" lewicy?