Józef Kowalczyk objął katedrę w Gnieźnie, bo właśnie z tym miejscem związany jest tytuł prymasowski. Na stanowisku prymasa Polski, a zarazem metropolity gnieźnieńskiego arcybiskup Józef Kowalczyk zastąpił arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, który przechodzi na emeryturę. Przez ostatnie lata Józef Kowalczyk był nuncjuszem apostolskim w Polsce, a wcześniej pracował w Watykanie. Był jednym z najbliższych współpracowników
Jana Pawła II.
Nowy prymas Polski przyznaje, że przeprowadzka z Warszawy do Gniezna nie będzie łatwa, ale ma nadzieję szybko się w nowym miejscu zaaklimatyzować. "Wyjechałem z rodzinnej miejscowości i bardzo to wówczas przeżywałem. Przyjechałem do Rzymu, gdzie spędziłem 24 lata i wcale źle się tam nie czułem. Przyjechałem do Warszawy, ale mówię szczerze, że niełatwo było mi się przyzwyczaić. Przyjechałem tutaj do Gniezna i widzę wiele rzeczy pięknych, zachwycających. Myślę, że coraz bardziej będą mi bliskie i rodzinne, zwłaszcza, że widzę tutaj dobrych ludzi" - powiedział prymas.
Na uroczystą mszę na wzgórzu Lecha w Gnieźnie przyjechali duchowni z całej Polski. Są również przedstawiciele kościoła prawosławnego. W ingresie uczestniczy kilka tysięcy pielgrzymów. Obecni byli prezydenci:
Lech Wałęsa oraz
Aleksander Kwaśniewski, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, pełniący obecnie funckję prezydenta, a także wicepremier
Waldemar Pawlak. Przybyli także parlamentarzyści i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego.
Przed uroczystościami Muszyński powiedział, że dla całego polskiego kościoła jest to moment symboliczny. "Ksiądz prymas był jednym z najbliższych współpracowników
Ojca Świętego Jana Pawła II i dlatego uznaję to jako znak Opatrzności Bożej, że ksiądz prymas obejmuje swoją posługę w tym właśnie momencie w diecezji Świętego Wojciecha, przyjmuje to niesłychanie zobowiązujące dziedzictwo świętego Wojciecha" - powiedział Muszyński.
Arcybiskup Henryk Muszyński był metropolitą gnieźnieńskim przez ostatnich 18 lat. Teraz przechodzi na emeryturę, ale jak deklaruje jego następca Józef Kowalczyk, prymas-senior pozostanie w Gnieźnie i nie będzie bezczynny. "Proszę księdza arcybiskupa, aby mając to doświadczenie organizowania zjazdów gnieźnieńskich, dalej temu patronował. My będziemy wszyscy go w tym wspomagać. Jeśli ktoś coś dobrze robi i ma w tym względzie doświadczenie, to po co go spychać na boczne tory? Nie wolno" - podkreślił Kowalczyk.
Prymas Kowalczyk, który wielokrotnie podkreślał oderwanie Kościoła od polityki, nie ustawił się do zdjęcia z obecnym na uroczystości kandydatem na prezydenta Bronisławem Komorowskim.
Przeczytaj przemówienie abp Muszyńskiego
Przeczytaj kim jest nowy prymas
Przeczytaj wywiad z abp. Kowalczykiem
>
Prymas Kowalczyk: należy podjąć pracę nad budową wspólnego dobra Należy skończyć bezpłodne dyskusje, bezsensowne kłótnie a podjąć pracę nad budową dobra społecznego - mówił w sobotę w Gnieźnie w homilii na Mszy św. z okazji swojego ingresu prymas Józef Kowalczyk.
Prymas Kowalczyk podkreślił, że wspólnota europejska nie może odcinać się od swoich chrześcijańskich korzeni. I dodał, że czas, aby budować dobro wspólne.
"Naród polski powinien dzielić teraz wytrwale odpowiedzialność za dar posiadanej wolności, suwerenności i podmiotowości. Twórczo uczestniczyć w życiu publicznym dla dobra wszystkich. (...) Byłby czas najwyższy, aby po dwudziestu latach skończyć bezpłodne dyskusje, bezsensowne kłótnie a podjąć pracę organiczną i wytrwałą nad budową dobra społecznego" - powiedział. Jak stwierdził jest to zadanie, które nie dzieli Polaków i funkcjonujące w kraju siły polityczne. Wezwał polityków do jedności na rzecz dobra kraju.
Mówiąc o podziałach politycznych, zauważył: "Nie wiem, z czego wynikają wszelkie podziały, czynione tu i ówdzie, czy z woli zaistnienia, jako, taka czy inna, siła polityczna, czy też z troski i wielkiego przekonania, że tylko +ja i moja siła polityczna+ ma receptę na największe dobro narodu i państwa. To jest egoizm, a nie współdziałanie. Polska powinna zespolić swoje siły, aby po kilku latach wytężonej pracy w duchu solidarności i miłości Boga i człowieka zbudować dobrobyt, który jest w zasięgu ręki, byle ta ręka była otwarta na współpracę" - powiedział.
Jak stwierdził, w Europie runęły mury materialne, ale jeszcze nie zostały zburzone mury w sercach ludzi.
"Budujemy, co prawda wspólnotę europejską, ale opiera się ona raczej na wspólnej polityce i ekonomii, natomiast brakuje jeszcze wyrazistej jedności ducha. Odnosi się wrażenie, jakby ta wspólnota chciała się odciąć od swoich korzeni, od ewangelicznego przesłania, które uczy nas godności człowieka i poszanowania godności własnej" - powiedział.