http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Terroryści zabijają w Atenach

mk
2010-06-26, ostatnia aktualizacja 2010-06-25 16:26

Doradca greckiego ministra obrony cywilnej zginął w wybuchu bomby podłożonej w ściśle strzeżonej siedzibie resortu i zarazem policji. Za zamachem, który może pogrążyć borykającą się z kryzysem Grecję, prawdopodobnie stoją lewaccy terroryści.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
- Straciłem drogiego kolegę. Wiem, że bomba była wymierzona we mnie. Ale nie damy się zastraszyć, ci tchórzliwi mordercy zostaną ukarani - mówił po zamachu wzburzony minister obrony cywilnej Michalis Chryssohoidis.

Bomba wybuchła w czwartek wieczorem na siódmym piętrze, tuż obok biura ministra. Zabiła szefa jego ochrony i doradcę ds. terroryzmu Georgesa Vassilakisa, który próbował otworzyć podrzuconą w pomieszczeniu ochrony dziwnie wyglądającą paczkę.

To pierwsza bomba podłożona w samym sercu greckiego aparatu bezpieczeństwa. - Niemożliwe, by ktoś z bombą wszedł do ministerstwa, chyba że paczkę wniósł pracownik - spekulował w radiu przedstawiciel związku policjantów. Z kolei rzecznik policji przyznał, że mogło dojść do zaniedbań ze strony ochrony budynku. Przypomniał też, że przy wejściu nie było specjalistycznego sprzętu wykrywającego bomby.

Grecki premier Jeorios Papandreu potępił wczoraj w parlamencie autorów zamachu: - To akt ślepej i nieludzkiej przemocy. Ojciec rodziny padł ofiarą odrażającego ataku terrorystycznego. Ale mordercy muszą wiedzieć, że przegrają, bo mają przeciw sobie państwo i całe społeczeństwo, które nie da się sterroryzować.

Na razie nie wiadomo, kto stoi za zamachem. Chryssohoidis doprowadził jednak niedawno do aresztowania sześciu przywódców lewackich ekstremistów z grupy "Walki Rewolucyjnej". W ostatnich latach stała ona za kilkoma atakami, m.in. na policję i ambasadę USA. To także lewaccy bojówkarze w maju obrzucili koktajlami Mołotowa budynek jednego z banków w Atenach - w płomieniach zginęły trzy osoby. Do tragedii doszło w trakcie zamieszek przeciwko oszczędnościowym planom rządu w maju.

Grecja od miesięcy boryka się z gigantycznym kryzysem finansowym, a drastyczne obcinanie wydatków z budżetu, m.in. na pensje, wywołuje gwałtowne protesty na ulicach miast, szczególnie w Atenach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':