http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Słowacy zacisną pasa

Luboš Palata, Bratysława
2010-06-26, ostatnia aktualizacja 2010-06-25 16:25

Nowa premier Iveta Radicova, z tyłu członkowie partii centro-prawicowych: Bela Bugar, Richard Sulik, Jan Figel
Nowa premier Iveta Radicova, z tyłu członkowie partii centro-prawicowych: Bela Bugar, Richard Sulik, Jan Figel
Fot. RADOVAN STOKLASA REUTERS

Na trzymaniu budżetu w ryzach oraz walce z korupcją skupi się nowy słowacki rząd dowodzony po raz pierwszy w historii tego państwa przez kobietę

Od kilku dni Iveta Radiczova ze Słowackiej Unii Chrześcijańskiej i Demokratycznej (SDKU) montuje rząd koalicyjny, który stworzą partie centroprawicowe. Prezydent Ivan Gasparovicz powierzył jej misję tworzenia gabinetu w ostatnią środę, po fiasku dotychczasowego premiera, populisty i nacjonalisty Roberta Ficy.

Oficjalnie pani premier przedstawi gabinet 8 lipca na posiedzeniu nowego parlamentu, ale wiadomo już, że będzie on bardzo podobny do rządu Mikulasza Dzurindy, który po roku 2002 przeprowadził wiele reform włącznie z wprowadzeniem podatku liniowego. - Z punktu widzenia programu będzie to najbardziej jednolity rząd jaki miała dotąd Słowacja - mówi słowacki politolog Grigorij Meseżnikov.

Według 53-letniej Ivety Radiczovej, która z zawodu jest socjologiem, a w polityce działa dopiero od pięciu lat, jądro gabinetu będą tworzyć kluczowi ministrowie rządu Dzurindy (1998-2006), z samym dwukrotnym ekspremierem. Teraz stanie on na czele MSZ.

Razem z Dzurindą w rządzie znajdzie się jego dawny minister finansów i główny motor reform gospodarczych Ivan Miklosz. W gabinecie zobaczymy także inne znane twarze kolejnych dwóch partii koalicyjnych - Chrześcijańskiego Ruchu Demokratycznego (KDH) i słowacko-węgierskiej partii Most-Hid. Ta ostatnia to nowe stronnictwo, ale na jego czele stoją politycy z dawnej Partii Węgierskiej Koalicji, która miała ministrów w rządzie Dzurindy.

Z kolei Partia Wolność i Solidarność (SaS), druga po SDKU najsilniejsza partia w koalicji kierowana przez liberalnego ekonomistę Richarda Sulika najprawdopodobniej otrzyma fotel marszałka sejmu.

W 150-osobowym parlamencie centroprawicowa koalicja będzie miała większość tylko czterech głosów. To dlatego Robert Fico, którego partia uzyskała w wyborach najwięcej, bo 35 proc. głosów, liczy, że nowy gabinet szybko się rozpadnie. Ale to właśnie Fico, który starał się rozbić koalicję i utworzyć rząd z jedną z tworzących ją partii, pcha centroprawicę do przodu, zmuszając ją do szybkich i zasadniczych kompromisów. Choć Radiczova otrzymała misję tworzenia rządu dopiero w środę, koalicja ma już umowę o podstawowych celach gabinetu. Chodzi przede wszystkim uzdrowienie finansów publicznych, które rząd Fica oddaje w opłakanym stanie. Deficyt przekroczy pod koniec roku 7 proc. PKB. Jednak 19-proc. podatek liniowy raczej nie zostanie podniesiony, a rząd poszuka oszczędności w wydatkach, rezygnując lub zmieniając finansowanie niektórych kontrowersyjnych pomysłów Ficy.

Dotyczy to także dwóch wielkich projektów, w których udział biorą Rosjanie: elektrownia jądrowa w Jaslovskich Bohunicach ma być finansowana ze źródeł prywatnych, a z projektu szerokotorowych linii kolejowych z Ukrainy do Bratysławy i Wiednia rząd zrezygnuje.

Wielkim problemem jest korupcja, dlatego najprawdopodobniej powrócą specjalne sądy zajmujące się korupcją polityczną i przypadkami dużych łapówek. Rząd musi się też zmierzyć z problemem bezrobocia, które przekracza już 15 proc. Sytuację ma poprawić wsparcie zagranicznych inwestorów oraz obniżenie obciążeń pracodawców.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':