Od kilku dni Iveta Radiczova ze Słowackiej Unii Chrześcijańskiej i Demokratycznej (SDKU) montuje rząd koalicyjny, który stworzą partie centroprawicowe. Prezydent Ivan Gasparovicz powierzył jej misję tworzenia gabinetu w ostatnią środę, po fiasku dotychczasowego premiera, populisty i nacjonalisty Roberta Ficy.
Oficjalnie pani premier przedstawi gabinet 8 lipca na posiedzeniu nowego parlamentu, ale wiadomo już, że będzie on bardzo podobny do rządu Mikulasza Dzurindy, który po roku 2002 przeprowadził wiele reform włącznie z wprowadzeniem podatku liniowego. - Z punktu widzenia programu będzie to najbardziej jednolity rząd jaki miała dotąd
Słowacja - mówi słowacki politolog Grigorij Meseżnikov.
Według 53-letniej Ivety Radiczovej, która z zawodu jest socjologiem, a w polityce działa dopiero od pięciu lat, jądro gabinetu będą tworzyć kluczowi ministrowie rządu Dzurindy (1998-2006), z samym dwukrotnym ekspremierem. Teraz stanie on na czele
MSZ.
Razem z Dzurindą w rządzie znajdzie się jego dawny minister finansów i główny motor reform gospodarczych Ivan Miklosz. W gabinecie zobaczymy także inne znane twarze kolejnych dwóch partii koalicyjnych - Chrześcijańskiego Ruchu Demokratycznego (KDH) i słowacko-węgierskiej partii Most-Hid. Ta ostatnia to nowe stronnictwo, ale na jego czele stoją politycy z dawnej Partii Węgierskiej Koalicji, która miała ministrów w rządzie Dzurindy.
Z kolei Partia Wolność i Solidarność (SaS), druga po SDKU najsilniejsza partia w koalicji kierowana przez liberalnego ekonomistę Richarda Sulika najprawdopodobniej otrzyma fotel marszałka sejmu.
W 150-osobowym parlamencie centroprawicowa koalicja będzie miała większość tylko czterech głosów. To dlatego Robert Fico, którego partia uzyskała w wyborach najwięcej, bo 35 proc. głosów, liczy, że nowy gabinet szybko się rozpadnie. Ale to właśnie Fico, który starał się rozbić koalicję i utworzyć rząd z jedną z tworzących ją partii, pcha centroprawicę do przodu, zmuszając ją do szybkich i zasadniczych kompromisów. Choć Radiczova otrzymała misję tworzenia rządu dopiero w środę, koalicja ma już umowę o podstawowych celach gabinetu. Chodzi przede wszystkim uzdrowienie finansów publicznych, które rząd Fica oddaje w opłakanym stanie. Deficyt przekroczy pod koniec roku 7 proc.
PKB. Jednak 19-proc. podatek liniowy raczej nie zostanie podniesiony, a rząd poszuka oszczędności w wydatkach, rezygnując lub zmieniając finansowanie niektórych kontrowersyjnych pomysłów Ficy.
Dotyczy to także dwóch wielkich projektów, w których udział biorą Rosjanie: elektrownia jądrowa w Jaslovskich Bohunicach ma być finansowana ze źródeł prywatnych, a z projektu szerokotorowych linii kolejowych z Ukrainy do Bratysławy i Wiednia rząd zrezygnuje.
Wielkim problemem jest korupcja, dlatego najprawdopodobniej powrócą specjalne sądy zajmujące się korupcją polityczną i przypadkami dużych łapówek. Rząd musi się też zmierzyć z problemem bezrobocia, które przekracza już 15 proc. Sytuację ma poprawić wsparcie zagranicznych inwestorów oraz obniżenie obciążeń pracodawców.