http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kłamstwo egipskich władz

mk
2010-06-26, ostatnia aktualizacja 2010-06-25 16:16

Wymuszona protestami powtórna autopsja młodego biznesmena zakatowanego na śmierć przez policjantów ponownie wykazała, że mężczyzna zmarł, bo się zakrztusił. Egipcjanie są wściekli, zapowiadają większe demonstracje


Fot. Ahmed Gomaa AP
SERWISY
- Śmierć 28-letniego Chalida Saida nastąpiła w skutek uduszenia spowodowanego obecnością ciała obcego w drogach oddechowych zidentyfikowanego jako torebka z mariuhuaną - brzmiało wczorajsze oświadczenie państwowego departamentu medycyny sądowej.

Jak bardzo oficjalna wersja śmierci Chalida mija się z prawdą, można zobaczyć na wstrząsających pośmiertnych zdjęciach mężczyzny, które od tygodni krążą po internecie. Widać na nich całkowicie zmasakrowaną twarz, rozerwane usta, wybite zęby, siniaki i mnóstwo krwi.

Według świadków 6 czerwca w Aleksandrii na oczach przechodniów Chalida zakatowali na śmierć dwaj policjanci, bo nie chciał dać się zrewidować w kafejce internetowej. Martwego porzucili na ulicy. Później w internecie pojawiła się informacja, że Chalid naraził im się chcąc opublikować filmik, na którym widać, jak policjanci dzielą się pieniędzmi odebranymi handlarzowi narkotyków.

Policja próbowała wmówić rodzinie, że Chalid sam handlował narkotykami, a kiedy funkcjonariusze podeszli, by go aresztować, przestraszył się i połknął torebkę z narkotykami, którą miał przy sobie, zakrztusił się i zmarł. Identycznie brzmiało wydane kilka dni później oficjalne oświadczenie ministerstwa sprawiedliwości.

Przez kolejne dwa tygodnie oburzeni Egipcjanie protestowali na ulicach Kairu i Aleksandrii. Uzyskali tyle, że ministerstwo kazało powtórzyć autopsję. Jej wynik ogłoszono wczoraj - potwierdził, że mężczyzna zmarł na skutek zakrztuszenia, a nie pobicia przez policjantów.

Informacja wywołała prawdziwą furię. Obrońcy praw człowieka zapowiadają kolejne, tym razem większe protesty. Udział w zwołanym na dziś zapowiedział już noblista i potencjalny kandydat na prezydenta Egiptu Mohamed El-Baradei, który wczoraj razem z żoną odwiedził rodzinę Chalida składając kondolencje. Po południu wziął udział w milczącym proteście tysięcy mieszkańców Aleksandrii.

Egipscy policjanci cieszą się wyjątkowo złą sławą. Biją, torturują i wykorzystują seksualnie aresztantów i więźniów; prawie zawsze pozostają bezkarni, bo ofiary boją się i wstydzą mówić.

Wczorajszy wynik autopsji to również drwina z międzynarodowych obrońców praw człowieka - rzetelnego śledztwa w sprawie śmierci Chalida jeszcze przed publikacją wyników autopsji, domagała się m.in. Amnesty International.

Śledztwa zażądała też w czwartek Human Rights Watch. - Zeznania świadków i zdjęcia zniekształconej twarzy Chalid Saida to mocne dowody, że funkcjonariusze sił bezpieczeństwa brutalnie go pobili na oczach ludzi - mówił Joe Stork, szef departamentu ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w HRW.

Ukarania winnych domaga się również Waszyngton.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':