Sąd apelacyjny podtrzymał orzeczenie z wtorku. Kaczyński dziś, najpóźniej w sobotę, wykupić ma płatne ogłoszenie w
TVP 1 i
TVN. W porze najwyższej oglądalności, między godz. 19 a 21, na ekranie ma się pokazać plansza z treścią sprostowania. A lektor ma wyraźnie przeczytać: "Ja,
Jarosław Kaczyński, kandydat na prezydenta RP, na wiecu wyborczym w Lublinie rozpowszechniłem informację, że Bronisław Komorowski chce, aby służba zdrowia była prywatna, sprywatyzowana. Informacja ta jest nieprawdziwa. Jarosław Kaczyński, kandydat w wyborach na prezydenta RP".
Korekta wprowadzona wczoraj: Kaczyński nie musi tej treści sprostowania wysłać i opublikować także w serwisie PAP.
- Orzeczenie jest ostateczne - tak sędzia Barbara Trębska, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Warszawie, podsumowała toczący się od ponad tygodnia najgorętszy sądowy spór wyborczy tej kampanii.
9 czerwca na wiecu w Lublinie Kaczyński zarzucił Komorowskiemu, że chce prywatyzacji służby zdrowia. Sugerował, że kandydat PO opowiada się za tym, by dostęp do leczenia zależny był od zasobności portfela. Komorowski prosił najpierw, by Kaczyński wycofał się z tych słów. Przeprosił. Gdy się tego nie doczekał, złożył w sądzie wniosek w szybkim trybie wyborczym o sprostowanie nieprawdy.
Komorowski przestrzegał też Kaczyńskiego "przed kłamstwem uprawianym regularnie". Bo już w kampanii parlamentarnej 2007 r.
PiS zagrał "prywatyzacją szpitali" i wówczas także przegrał w sądzie (formalnie spór nie został zakończony, bo zabrakło czasu na orzeczenie II instancji). Na zarzut "regularnego kłamstwa" Kaczyński odpowiedział wnioskiem do sądu przeciwko Komorowskiemu. Sprawy połączono. I Kaczyński przegrał podwójnie.
We wtorek w I instancji sędzia Małgorzata Perion-Kalicka mówiła podczas uzasadnienia orzeczenia, że Kaczyński dopuścił się kłamstwa i manipulacji. Bo kandydat PiS odwoływał się do nieaktualnego programu PO (właściwie tez do programu); interpretował przegłosowaną przez PO, w tym Komorowskiego (a zawetowaną przez Lecha Kaczyńskiego), ustawę o zakładach opieki zdrowotnej z 2008 r. jako "zmierzającą do prywatyzacji".
Tymczasem - co podkreślił sąd - ustawa mówiła o możliwości przekształcania ZOZ-ów w spółki prawa handlowego, czyli o komercjalizacji, a nie o prywatyzacji. "Ustawa umożliwiała prywatyzację, ale decyzję o sprzedaży udziałów w spółce oddawała właścicielowi, czyli głównie samorządom lub skarbowi państwa" - mówiła sędzia Perion-Kalicka. - "PO nie wymuszała prywatyzacji".
A Kaczyński mówił na wiecu, że Komorowski "chce" prywatyzować. Sugerował, że skutkiem prywatyzacji będzie odpłatna służba zdrowia. I podzielił Polaków na tych, których na to będzie stać, i na tych, których nie będzie stać. To była wskazówka dla wyborców - na kogo mają w pierwszej turze głosować.
Sprawa dwa razy przeszła przez dwie instancje sądu. Przed pierwszą turą prawnikom i sztabowi Kaczyńskiego udało się skutecznie zaskarżyć niekorzystne dla niego orzeczenie. Zdecydowały względy formalne - zbytni pośpiech sądu I instancji, pominięcie wniosków dowodowych Kaczyńskiego. Za drugim obiegiem sąd dopuścił wszystkie wnioski.
- Sąd I instancji słusznie ocenił, że z żadnego z dowodów nie wynikało, by Bronisław Komorowski był zwolennikiem prywatyzacji służby zdrowia i jej odpłatności - podkreślała wczoraj sędzia Trębska.
Prawnicy Kaczyńskiego chwycili się brzytwy. W ostatnim zażaleniu po raz pierwszy podnieśli, że na wiecu prezes PiS tylko wyraził opinię. Opinie w odróżnieniu od informacji nie podlegają ocenie w kategoriach prawda - fałsz. Spór nie nadawałby się więc do sądu. Sędzia Trębska: - Ten zarzut był całkowicie nieuzasadniony.
- Bezapelacyjny triumf prawdy nad kłamstwem, bardzo dobra wiadomość dla polskiej polityki, dla życia publicznego, dla wyborców - komentował Sławomir Nowak, szef sztabu Komorowskiego. I agitował: - Mam nadzieję, że ludzie nie będą głosowali na polityka, który notorycznie posługuje się nieprawdą albo półprawdą.
Mariusz Kamiński (PiS): - Szanujemy decyzje niezawisłych sądów i sprostujemy wypowiedź prezesa. Mam nadzieję, że finałem tej sprawy będzie w niedzielę debata obu kandydatów o reformie służby zdrowia.