Dwa miesiące później porwany syn biznesmena spod Płocka został zamordowany. - Ktoś ukrył te akta i okłamał mnie - komentuje ojciec ofiary Włodzimierz Olewnik
Gdańska prokuratura apelacyjna wystąpiła do
MSWiA o zgodę na wykorzystanie ich w śledztwie wyjaśniającym błędy funkcjonariuszy po porwaniu Olewnika. Po akta chce też sięgnąć sejmowa komisja śledcza ds. Krzysztofa Olewnika. - Potwierdzą bądź zaprzeczą naszym podejrzeniom, że akcja była źle przygotowana - mówi przewodniczący komisji
Marek Biernacki (PO).
Według rodziny Krzysztofa 300 tys. euro dla bandytów zrzuciła z wiaduktu w Warszawie jego siostra - policjanci nie mieli nawet z nią kontaktu. Oględziny przeprowadzili po dwóch dniach, zamiast próbować zasadzki albo natychmiast podjąć trop. Bandyci podjęli okup i zniknęli. Zatrzymani zostali dopiero po trzech latach.