Polacy okazali się najmniejszymi pesymistami w UE według ostatniego badania europejskiej opinii publicznej Eurobarometr, ale i u nas nie jest całkiem różowo. Około 48 proc. Polaków uważa bowiem, że w ciągu ostatniego roku wzrósł u nas problem biedy, a ponadto większość ocenia, że co najmniej 20 proc. mieszkańców Polski żyje poniżej poziomu ubóstwa.
W całej UE przeciętnie ponad połowa ankietowanych jest przeświadczona o wzroście ubóstwa w ich najbliższym otoczeniu (w Polsce - 37 proc.), a trzech na czterech jest przekonanych, że biednieją całe ich kraje. Co szósty Europejczyk przyznał też, że przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku jego rodzinie zabrakło pieniędzy na zapłacenie rachunków, jedzenie lub inne podstawowe artykuły potrzebne do życia.
Europejska mapa pesymizmu w znacznej mierze pokrywa się z mapą kryzysu finansowego z ostatnich miesięcy. Wyróżniają się Grecy - aż 94 proc. ankietowanych uważa, że w ich kraju zwiększa się ubóstwo. Podobnego zdania o swoim kraju jest 91 proc. Portugalczyków, 85 proc. Hiszpanów oraz aż 90 proc. Francuzów - pomimo niezłej kondycji francuskiej gospodarki.
- Nasz sondaż potwierdza, że ubóstwo to jeden z głównych problemów UE. Kryzys zbiera żniwo i znaczna część Europejczyków z trudem wiąże koniec z końcem - tłumaczy komisarz UE Laszlo Andor.
Coraz gorsze nastroje społeczne oraz jednocześnie wzrastający nacisk polityków i rynków finansowych na cięcia budżetowe zaczynają być - jak ostrzega wielu socjologów - mieszanką wybuchową, która może wkrótce zagrozić wychodzeniu Europy z kryzysu.
Zarówno rządy centrolewicy (jak w Grecji lub Hiszpanii), jak i centroprawicy (m.in.
Francja,
Włochy) serwują bowiem społeczeństwom podobne kuracje - w postaci ograniczeń świadczeń socjalnych czy nawet podwyższania wieku emerytalnego. Niezależnie od opcji politycznej nie mają wiele czasu na negocjacje reform ze związkami zawodowymi oraz innymi organizacjami społecznymi, co zwiększa gniew uboższych warstw społecznych, który może wkrótce obrócić się w coraz gwałtowniejsze demonstracje oraz kryzysy rządowe.
Ostre reformy gospodarcze mogą wkrótce doprowadzić do upadku rządu Hiszpanii, a okres wyborczy - jak wieszczą pesymiści - odwlecze kolejne cięcia budżetowe, co naraziłoby Hiszpanię i całą strefę euro na destabilizację. Groźba społecznego buntu wciąż wisi też na reformami w Grecji.