http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielka Brytania zaciska pasa

Jacek Pawlicki
2010-06-23, ostatnia aktualizacja 2010-06-22 17:15

Najmłodszy brytyjski minister finansów od ponad 120 lat przedstawił wczoraj najsroższy budżet od 30 lat, wyjmując go z walizeczki sprzed 150 lat. Będzie podwyżka VAT i ostre cięcia wydatków

George Osborne i zabytkowa walizka
z 1860 r., w której tradycyjnie minister
finansów przynosi projekt budżetu
Fot. PAUL HACKETT REUTERS
George Osborne i zabytkowa walizka z 1860 r., w której tradycyjnie...
SERWISY
- To będzie ciężki, ale sprawiedliwy budżet - mówił wczoraj w Izbie Gmin George Osborne, prezentując budżet na lata 2010/11. Ten najmłodszy minister finansów od 1886 r. przyniósł swój pierwszy budżet (o zarazem pierwszy rządu konserwatystów i liberalnych demokratów) w tradycyjnej, zabytkowej walizeczce zrobionej w 1860 r. dla ówczesnego kanclerza skarbu.

Tradycji stało się zadość po raz ostatni, gdyż mocno już podniszczona walizeczka trafi teraz do renowacji, a później do muzeum. Jej zawartość zaważy jednak na życiu 60 mln Brytyjczyków i gospodarce jednego z najważniejszych krajów w UE.

Cięcia wydatków i podwyżka podatków były koniecznie, gdyż nowy rząd odziedziczył gigantyczny deficyt budżetowy w wysokości 155 mld funtów, a dług publiczny w 2009 r. wyniósł rekordowe 800 mld. Min. Osborne obiecał wczoraj, że w bieżącym roku budżetowym zredukuje deficyt do 149 mld funtów a w latach 2015/16 spadnie on do poziomu 20 mld!

Aby uzdrowić finanse publiczne i załatać dziurę w budżecie, rząd podniesie od stycznia 2011 r. stawkę VAT z 17,5 do 20 proc. (VAT od dostaw wody, energii i gazu wzrośnie do 6 proc., z 5 proc.). W sumie przyniesie budżetowi ok. 13 mld funtów rocznie. Przez dwa lata nie będzie w zasadzie podwyżek w sektorze publicznym, ale najmniej zarabiający pracownicy budżetówki mogą liczyć na drobny wzrost pensji.

Koszty ratowania finansów publicznych poniesie nie tylko budżetówka, ale także sektor finansowy, a nawet królowa Elżbieta II. Banki będą płaciły specjalny podatek (podobny wprowadzony zostanie we Francji i w Niemczech), co ma przynieść 2 mld funtów dochodów rocznie.

Wbrew sugestiom pałacu Buckingham rząd nie zwiększy wydatków na tzw. listę cywilną, z której finansowany jest dwór królowej. Wśród posunięć, które nie spodobają się Brytyjczykom, znalazło się m.in.: zamrożenie zasiłków na dzieci, obniżenie zasiłków mieszkaniowych, podniesienie wieku emerytalnego do 66 lat i podniesienie stawki podatku od dochodów kapitałowych (ale tylko dla najbogatszych).

Prezentacja budżetu była skrupulatnie przygotowanym zabiegiem piarowskim. Premier David Cameron już dwa tygodnie temu ostrzegał, że cięcia dotkną każdego Brytyjczyka, ale uratują kraj przed ruiną. Przedwczoraj do gazet poszedł przeciek, że najbiedniejsi nie stracą, a nawet skorzystają na nowym budżecie. Dzięki podniesieniu kwoty dochodów wolnych od podatku o tysiąc funtów podatku dochodowego nie będzie płacić dodatkowe 880 tys. najmniej zamożnych Brytyjczyków.

Opozycyjna Partia Pracy nie zostawiła na nowym budżecie suchej nitki, krytykując Osborne'a za nadgorliwość w cięciach i złamane obietnice. Laburzystka Harriet Harman wytykała szczególnie podwyżkę podatku VAT, przypominając, że David Cameron zaklinał się przed majowymi wyborami, że jej nie będzie.

- Projekcje biura odpowiedzialności budżetowej (zajmuje się prognozowaniem budżetu) nie wskazywały na konieczność aż takiego zaciskania budżetu - mówi "Gazecie" Alan Shipman, ekonomista i ekspert londyńskiego Open University. - Istnieje ryzyko, że przy zakładanej tak znacznej szybkości redukcji deficytu wzrost gospodarczy będzie mniejszy od zakładanego - dodaje Shipman. Rząd przewidywał na ten rok 1,2-proc., a na 2011 - 2,3-proc. wzrost PKB.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':