http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Waliza pełna noży

Jacek Hugo - Bader
2010-06-27, ostatnia aktualizacja 2010-06-25 12:57

Bo ja jestem, proszę pana, wróg numer jeden odnośnie Czeczenów

W ośrodku dla uchodźców w Łomży 
- pensjonat Zacisze przy ul. Wesołej
Fot. Krzysztof Miller
W ośrodku dla uchodźców w Łomży - pensjonat Zacisze przy ul. Wesołej
ZOBACZ TAKŻE
Czy są zeszyty w trzy linie? - przerywa dziewczynka z pieniążkiem w piąstce.

- Nie. Tylko w jedną i w kratkę, ale do Feniksa podejdź, do spożywczego.

- A plastelina ile kosztuje?

- 3,80.

- To dziękuję.

- Proszszsz...

Pani Grażyna bardzo lubi zaszeleścić przeciągle tym słowem. Zeszyty, kosmetyki, proszki i płyny do prania ma za plecami, papierosy - na lewej ręce, czasopisma i gazety - na prawej, a bilety autobusowe w szufladzie z pieniędzmi. Ciasno. Kiedy koło niej siadam, dla pana Jerzego, jej męża, zostaje tylko miejsce stojące. Ona ma 53, on - 55 lat.

Sporadyczna grupa osób

- Teraz ludzie pytają, ile kosztuje, i nie kupują - mówi pani Grażyna. - Kryzys. Nie wiadomo, z czym do człowieka wyjść. Czasami starym klientom do papierosów zapalniczkę damy albo jakąś zabawkę. Bo się zna tych mieszkańców. Otwieram sobie okienko i rozmawiam. Od samego rana, od 5.30. I dowiaduję się więcej jak ksiądz na spowiedzi.

- I włączyła się pani do walki z Czeczenami, kiedy...

- Słucha pan! Ja osobiście nic do nich nie mam, ale dochodzi do incydentów z naszą młodzieżą, na Wesołej ranili człowieka nożem, kradną...

- Zna pani kogoś, kto się pobił?

- Nie, ale słyszałam takie rzeczy. I normalnie boję się chodzić po mieście. Dlatego się włączyłam. Nawet powiedziałam w oczy naszemu posłowi, że on będzie mnie miał na sumieniu. Bo on to zaczął. Publicznie zażądał od Urzędu do spraw Cudzoziemców likwidacji łomżyńskiego ośrodka dla uchodźców.

- Mówi pani o Lechu Kołakowskim z PiS-u.

- Tak. Nasz człowiek. Poseł z Łomży. A ty, Jurek, opowiedz, jak szedłeś w sylwestra, a oni stali na rogu.

- To nasi byli...

- Nasi? Ale słucha pan. Dlaczego my mamy ich mieć u siebie na terenie? Tę całą zbieraninę? My już mieliśmy Cyganów, proszę pana! Jeszcze tu mieszkają.

- Od setek lat.

- No. Teraz już jest z nimi dobrze, bo jakoś mało się ich zrobiło i nie rozrabiają. A ci z naszej ulicy to całkiem w porządku byli. Nawet pranie zostawiało się na sznurach i nie ginęło. Raz tylko obiad nakładam, patrzę przez okno, a taki mały Cyganek prowadzi rowerek na trzech kółkach. Całkiem jak naszej córki. Rzucam gary, biegnę, draps za rękę i: "Prowadź do matki!". Prowadzi i ja: "Słuchaj, on mnie rower ukradł", a ona...

- Chciał się tylko przejechać.

Źródło: Duży Format
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':