http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po ludziach poznacie

Jacek Żakowski
2010-06-22, ostatnia aktualizacja 2010-06-21 20:58

Kto będzie w drugiej turze, wiadomo było od dawna.

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
ZOBACZ TAKŻE
Kto ją wygra, to będzie wiadomo dopiero za dwa tygodnie. Obstawiam, że Bronisław Komorowski. Ale nie jestem już tego aż tak bardzo pewny jak parę tygodni temu. I to nie tylko ze względu na frekwencję, czyli wciąż przypominane ryzyko, że elektorat PO pojedzie na wakacje. Problem jest poważniejszy. Z kilku widocznych powodów.

Po pierwsze wśród mniejszości wyborców, której faworyci nie weszli do drugiej tury, jest spora grupa oczekujących na sygnał od kandydatów, na których głosowali. Zwłaszcza elektorat Grzegorza Napieralskiego czeka na ten sygnał. Ale elektorat Waldemara Pawlaka i Andrzeja Olechowskiego także. I nie chodzi tu tylko o proste wezwanie "głosujcie na Bronka" albo "głosujcie na Jarka". Napieralski, Olechowski, Pawlak nie mają takiej charyzmy, żeby ludzie szli, gdzie im każą. Ich wezwanie musi więc być wsparte argumentem. Sam strach nie wystarczy. Ludzie już się nie przerażą prywatyzacji szpitali, bo wiedzą, że PO nie może rządzić bez koalicjanta, a żaden potencjalny koalicjant prywatyzacji szpitali już nie zaakceptuje. Podobnie ludzie już nie przestraszą się Ziobry, bo wiedzą, że w tej prezydenckiej kadencji PiS nie ma szansy rządzić bez koalicjanta, a żaden koalicjant się na Ziobrę czy kogoś podobnego w służbach, w MSWiA ani w Ministerstwie Sprawiedliwości nie zgodzi. Wszyscy zobaczyli, do czego to prowadzi.

To znaczy, że o zwycięstwie w drugiej turze wyborów zdecyduje argument pozytywny. Albo argumenty. Co by to mogło być? Na byle obiecanki Polacy już się nie złapią. Podobnie jak na byle strachy. Zdążyliśmy nauczyć, że obietnicę "stu milionów" na głowę albo "miliona nowych miejsc pracy" składa się równie łatwo, jak potem odwołuje. Komitety honorowe, szeroko rozbudowane sztaby, komitety poparcia też nas już specjalnie nie przekonują. Bronisław Komorowski szybko się zresztą przekonał, że więcej jest z nich kłopotów niż pożytku. I Jarosław Kaczyński też ma z tym honorowym zapleczem na czele z Jadwigą Staniszkis więcej ambarasu niż realnego pożytku.

Więc jaki argument może w drugiej turze przeważyć? Ludzie! Personalne plany dla kluczowych stanowisk. Kto będzie szefem BBN? Kto zostanie szefem Kancelarii? Kto zostanie rzecznikiem? Kto będzie szefem doradców ekonomicznych? Kto będzie prezydentowi doradzał w sprawach wewnętrznych, prawnych, społecznych, zdrowotnych, naukowych, międzynarodowych? Inaczej mówiąc, jak będzie wyglądała ta mała "rada ministrów", która na co dzień pracuje dla głowy państwa. Gdybym zobaczył takie zgromadzone wokół obu kandydatów grupy, potrafiłbym sobie wyobrazić, jak każdy z nich sobie wyobraża swoją prezydenturę. A dziś mam z tym jeszcze kłopot.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    98 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':