Skończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Następna za dwa tygodnie - 4 lipca. Jeszcze nie ostygły emocje w sztabach wyborczych, a od dziś wystartują rozmowy liderów PO z szefami
SLD i
PSL w sprawie poparcia ich kandydata w drugiej turze.
Napieralski stawia warunki Według naszych rozmówców szef Sojuszu
Grzegorz Napieralski zgodzi się poprzeć Komorowskiego, ale pod kilkoma warunkami.
- Szef odwiedzi 16 województw, spotka się ze swoimi wyborcami i spyta ich o zdanie. Postawi też kilka warunków programowych kandydatowi PO, wśród nich będzie refundacja przez państwo zabiegów in vitro i parytet na listach wyborczych - mówi "Gazecie" rzecznik Sojuszu Tomasz Kalita.
...inni też Rozmowy z ludowcami rozpoczęły się już w ubiegłym tygodniu. Ale - jak mówił nam jeden z liderów Platformy - przed ogłoszeniem wyników pierwszej tury nikt nie chciał się deklarować.
Wczoraj kandydat PSL
Waldemar Pawlak unikał odpowiedzi, kogo ludowcy poprą przed drugą turą. - Z mojej strony będzie ciekawa propozycja - zapowiedział jedynie. A po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów dodał: - Ciekawe, jaki program przedstawią kandydaci.
Ale - jak usłyszeliśmy od jednego z polityków z władz PSL - decydować będzie nie Pawlak, lecz partia. Ludowcy raczej zaapelują do swojego elektoratu o poparcie Komorowskiego.
- Jak będzie druga tura, to wiadomo, że zagłosuję na Bronisława Komorowskiego, bo uważam, że gwarantuje on stabilność, brak wstrząsów - mówi "Gazecie" szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. - Demokracja nie polega na tym, żeby rzucać paszkwile, podsłuchiwać obywateli, a to mieliśmy w IV RP.
Jednak jego zdaniem nie można przeceniać znaczenia apeli do elektoratu: - Ludzie mają swój rozum i sami wiedzą, na kogo głosować.
Robert Smoleń - koordynator kampanii Andrzeja Olechowskiego - powiedział nam, że decyzja w sprawie ewentualnego poparcia zapadnie w ciągu dwóch, trzech dni. - Dajemy sobie czas na refleksję i porównanie programów naszego i Bronisława Komorowskiego, bo to on wchodzi w grę. Chcemy, by elementy, które są ważne, zostały zaakcentowane w jego programie i kampanii. Jeśli takie zapewnienie uzyskamy, to możliwe jest poparcie z naszej strony.
Kaczyński i Komorowski już walczą o głosy Sam Komorowski dziękował wczoraj za głosy wszystkim wyborcom. Dodał, że będzie zabiegał o wszystkie głosy, bo każdy głos może okazać się "głosem na wagę złota".
Pogratulował też swoim rywalom z SLD i PSL, o których poparcie będzie zabiegał przed drugą turą. - Chciałem w sposób szczególny podziękować Waldemarowi Pawlakowi. Dlatego, że chyba wspólnym wysiłkiem zdołaliśmy razem, pomimo konkurencji, zadbać o to, aby nie ucierpiało coś, co jest bardzo ważne dla Polski. Nie tylko koalicja, ale zdolność do współpracy, zdolność do współdziałania, pomimo różnic. Dziękuję ci, Waldku - mówił Komorowski, a sala skandowała "Waldek, Waldek!"
Komorowski pogratulował też wyniku Napieralskiemu. - To wynik, który na pewno napawa dumą kandydata prezydenckiego i chciałem powiedzieć, że chciałbym bardzo, aby ten wynik oznaczał lepsze czasy dla polskiej lewicy, bo polska lewica na polskiej scenie jest absolutnie niezbędna.
Jarosław Kaczyński powiedział w swoim przemówieniu, że między nim a Bronisławem Komorowskim są poważne różnice. - My chcemy polityki na poważnie i państwa na poważnie - mówił prezes PiS.
I zapowiedział dużą mobilizację przed drugą turą: - Nadchodzą dni, w których będziemy się różnić, ale mam nadzieję, że będziemy się pięknie różnić. Choć w niektórych sprawach będziemy się mocno różnić.
Kwaśniewski poprze Komorowskiego? Jak twierdzą nasi rozmówcy w PO, Komorowskiego ma poprzeć w drugiej turze były prezydent
Aleksander Kwaśniewski. Wczoraj mówił, że w pierwszej turze "nie zrobił niespodzianek". Wcześniej zapowiadał, że zagłosuje na Napieralskiego.
- Nowy prezydent musi odcisnąć swój ślad, dać nam nowe marzenia i nowe wizje. Dać nam wreszcie silną egzekutywę, czyli umieć je zrealizować - zaznaczył Kwaśniewski.
Jego zdaniem głowa państwa będzie musiała zająć się efektywną współpracą z rządem. - NATO wymaga zakończenia sukcesem misji w Afganistanie, to nie jest łatwe. Jednym zdaniem, że wycofamy wojska, nie załatwia się takich spraw - mówił b. prezydent. - Pracy nie zabraknie. Nowy prezydent na pewno nie będzie się nudził, a my nie będziemy się nudzić z prezydentem, ktokolwiek nim będzie.
Tusk: Odetchnąłem z ulgą Premier Donald Tusk mówił wczoraj po głosowaniu w Sopocie, że wybory prezydenckie są bardzo ważne, bo "albo znowu się zatrzymamy w jakimś upiornym konflikcie, albo jeszcze kilka lat pociągniemy bardzo mocno do przodu".
- Co do dwóch głównych kandydatów mamy niemal stuprocentową jasność, co sobą reprezentują. Obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego rządził, obóz polityczny Bronisława Komorowskiego jest w tej chwili u władzy od ponad dwóch lat, a więc mniej więcej jest możliwość symetrycznego porównania, kogo na ile stać. I jakie emocje, wartości, temperamenty kryją się za jednym i drugim kandydatem - mówił Tusk.
Wieczorem pojawił się na wieczorze wyborczym Komorowskiego - odetchnąłem z ulgą - powiedział. Dodał, że Komorowski osiągnął znacznie lepszy wynik niż on sam w wyborach 2005 r. - Czeka nas jednak wiele, wiele pracy - zakończył.