To kolejna odezwa Kościoła o zapłodnieniu in vitro. W maju Rada Episkopatu ds. Rodziny (duchowni i świeccy) ogłosiła, że ten, kto stosuje sztuczne zapłodnienie, oraz popierający tę metodę politycy nie mogą przystępować do komunii. Choć skrytykowali ją wtedy niektórzy znawcy prawa kanonicznego, teraz Episkopat praktycznie ją poparł.
Wykonywanie in vitro to grzech ciężki - uważają biskupi. "Taki zaś grzech sprawia samowykluczenie z Komunii eucharystycznej do czasu otrzymania przebaczenia w sakramencie pokuty i pojednania" - napisali po obradach Episkopatu. W przeciwieństwie jednak do oświadczenia Rady nie wspomniano o politykach popierających in vitro.
-
In vitro to problem społeczny, polityczny, ale przede wszystkim rodzinny, często boleśnie przeżywany i nie zawsze rozumiany. Stąd konieczność moralnej oceny ze strony Kościoła - tłumaczył w sobotę w Olsztynie abp Henryk Hoser, szef Zespołu Ekspertów Episkopatu ds. Bioetycznych. Zapewniał, że "samowykluczenie z komunii" nie jest nieodwracalne. -
Kościół nikomu nie odmawia przebaczenia i powrotu, ale tu chodzi o sprawy najważniejsze, dotyczące ludzkiego życia i godności - mówił abp Hoser. Przekonywał, że przy in vitro "dochodzi do niezwykłych nadużyć": - Po raz pierwszy w historii w procesie prokreacji uczestniczą osoby trzecie. A rodzice nie mają żadnej kontroli nad tym, co się dzieje.
Z kolei abp
Tadeusz Gocłowski, emerytowany metropolita gdański, w przerwie obrad uznał, że "in vitro nie może dzielić katolików, bo dokument Stolicy Apostolskiej jasno określa naukę Kościoła w tej dziedzinie". Chodzi o instrukcję Benedykta XVI "Dignitas personae" z 2008 r., w której sztuczne zapłodnienie jest nazwane metodą "etycznie nie do przyjęcia".
Kościół polski publicznie ostro sprzeciwia się in vitro, odkąd w rządzie Donalda Tuska powstał pomysł refundacji tej metody z budżetu państwa.
Ze względu na ciszę wyborczą Episkopat oględnie przypomniał "o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach". Za to przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Józef Michalik na spotkaniu z dziennikarzami żartował z ciszy. A potem powiedział: - Zalega wielka cisza nad Polską przed wyborczym dniem, ale wcale się nie boimy jej przerwać. I mówimy, że człowiek, chrześcijanin, katolik nie może odłączyć swoich przekonań, swego życia od tego, czym żyje w życiu prywatnym i społecznym, bo to musi się łączyć, trzeba tworzyć atmosferę dobra. Dodał: - Dlatego zachęcamy do udziału w wyborach, żeby ludzie zagłosowali zgodnie z własnym sumieniem i poczuciem odpowiedzialności za kraj. Kryteria podawaliśmy i będziemy podawać, są to kryteria zaczerpnięte z Ewangelii i dziesięciu przykazań, że żadnego wymiaru życia nie można odłączać od sumienia.
Biskupi tłumaczyli też w sobotę, dlaczego znów skrytykowali wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z listopada ub.r. w sprawie krzyży w klasach (uznano, że naruszają prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi poglądami oraz wolność religijną uczniów). - To poparcie dla Włoch w ich sporze. Krzyż, symbol istotny nie tylko dla religii chrześcijańskiej, ale tożsamości europejskiej, nie jest zagrożeniem dla nikogo, ale gwarantuje godność człowieka. Wyrażamy nadzieję, że instytucje europejskie zagwarantują autonomię poszczególnych krajów w tej dziedzinie w duchu pełnej wolności religijnej - powiedział bp Stanisław Budzik, sekretarz generalny Episkopatu. 30 czerwca odbędzie się rozprawa przed Wielką Izbą Trybunału, która rozpatrzy odwołanie włoskiego rządu od wyroku.
W niedzielę biskupi odprawili mszę w archikatedrze we Fromborku z okazji jubileuszu 750-lecia Warmińskiej Kapituły Katedralnej. Przewodniczył jej abp Józef Kowalczyk, prymas Polski. Biskupi poświęcili też epitafium Mikołaja Kopernika - najbardziej znanego kanonika warmińskiego. W kazaniu abp Michalik stwierdził, że Kopernik "mógł dotrzeć do prawdy, ponieważ krytycznie patrzył na myślowe i obiegowe opinie". - Dzisiaj także krążą liczne mity i zafałszowane pojęcia dotyczące Kościoła i księży, życia państwowego i społecznego - mówił. Nie wspomniał, że to Kościół umieścił w XVII wieku dzieło Kopernika na indeksie ksiąg zakazanych.