http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Iran wiesza wroga reżimu

Marta Urzędowska
2010-06-21, ostatnia aktualizacja 2010-06-20 16:30

W Teheranie powieszono przywódcę sunnickich rebeliantów oskarżanego przez władze o terroryzm

Mahmud Ahmadineżad, zwycięzca czerwcowych wyborów
Fot. LUCAS JACKSON REUTERS
Mahmud Ahmadineżad, zwycięzca czerwcowych wyborów
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Powieszony o świcie w więzieniu Evin w Teheranie terrorysta był winien śmierci dziesiątek niewinnych ludzi, stał za wieloma krwawymi zamachami, porywał, handlował narkotykami, miał powiązania z wrogimi wywiadami - wyliczała wczoraj irańska telewizja.

26-letni Abdulmalik Rigi, pochodzący z beludżyjskiej mniejszości zamieszkującej południowy wschód kraju i stojący na czele potężnej organizacji Żołnierze Boga, od dawna był solą w oku szyickich władz w Teheranie. Nie dość, że przewodził sunnickiej partyzantce i walczył o większe prawa dla skarżących się na dyskryminację Beludżów, to jeszcze zdaniem władz cieszył się poparciem znienawidzonego Zachodu.

Teheran od dawna oskarżał USA, Wielką Brytanię i Pakistan o ciche wspieranie Żołnierzy Boga, co miałoby zdestabilizować wschód Iranu, wywołać wojnę sunnitów z szyitami, a w efekcie doprowadzić do upadku reżimu ajatollahów.

Żołnierze Boga upierają się, że walczą o prawa człowieka, zachowanie tożsamości i kultury mniejszości beludżyjskiej, jednak od lat są autorami najbardziej krwawych zamachów w swojej prowincji Sistanie-Beludżystanie.

Napadają na wojskowe i policyjne posterunki, porywają funkcjonariuszy, których wymieniają na swoich więzionych kolegów. W 2005 r. dokonali nawet nieudanego zamachu na prezydenta Mahmuda Ahmadineżada, a w 2009 r. przeprowadzili samobójczy atak, w którym zginęło kilkadziesiąt osób, wśród nich sześciu wysokich rangą Strażników Rewolucji, elitarnej jednostki wojskowej wiernie wspierającej reżim. - Za zamachem stoją amerykański i brytyjski wywiad - przekonywał wtedy dowódca Strażników gen. Mohammad Ali Dżafari. Już wtedy żądał wydania Rigiego, który ukrywał się ponoć w Pakistanie.

Wpadł w ręce policji dopiero cztery miesiące później, gdy w lutym br. leciał z Dubaju do Kirgistanu. Irańskie samoloty wojskowe zmusiły samolot, którym podróżował, do lądowania.

Po aresztowaniu Rigi podobno się przyznał, że leciał właśnie na spotkanie z wysokiej rangi wojskowym USA w amerykańskiej bazie Manas w Kirgistanie. - Obiecali, że będą z nami współpracować, że dadzą nam sprzęt - opowiadał w wyemitowanym przez irańską telewizję nagraniu.

Nie wiadomo, ilu dokładnie Beludżów zamieszkuje wschód Iranu. Ich liczbę szacuje się na 4 mln w 70-mln Iranie. Ponieważ są sunnitami, twierdzą, że są dyskryminowani przez władze, a ich prowincja jest jedną z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych w kraju. Nie chcą odrębnego państwa, żądają jedynie większych praw. Sam Rigi wielokrotnie podkreślał, że czuje się Irańczykiem.

Na razie nie wygląda na to, że śmierć przywódcy zniechęciła Żołnierzy Boga do walki. "Reżim zmierzy się teraz z ruchem mocniejszym niż kiedykolwiek, z siłą, której istnienia nawet nie podejrzewa" - oświadczyli niedawno.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':