http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Andżelika za Andżelikę w Grodnie

jap
2010-06-21, ostatnia aktualizacja 2010-06-20 16:27

Nową szefową nieuznawanego przez białoruski reżim Związku Polaków na Białorusi będzie 37-letnia dyrektorka polskiej szkoły społecznej w Grodnie - Andżelika Orechwo

Andżelika Borys
Fot. Sergei Grits AP
Andżelika Borys
W sobotę jej kandydaturę poparli niemal wszyscy z 40-osobowej Rady Naczelnej ZPB. Według portalu Kresy24.pl przeciwko opowiedziała się tylko jedna osoba, a jedna wstrzymała się od głosu. - Kiedy Andżelika wstała i mimo zaawansowanej ciąży powiedziała, że gotowa jest przejąć stery Związku, bo nie chce, by upadł, trudno było jej nie poprzeć - mówi "Gazecie" jeden z uczestników głosowania.

Orechwo zastąpiła Andżelikę Borys, która po pięciu latach zrezygnowała z kierowania związkiem z przyczyn osobistych. Będzie p.o. prezesa do czasu wyboru nowego szefa ZPB, co nastąpi za 2,5 roku. Uznawana za przedstawicielkę młodego pokolenia Orechwo od 2005 r. była wiceprezesem Związku, zajmowała się oświatą. Nasi rozmówcy w Grodnie zapewniają, że jako bardzo bliska współpracowniczka Borys będzie kontynuowała jej linię. A ta zakłada gotowość rozmów z prześladującymi organizację władzami w Mińsku i stanowcze "nie" wobec rozmów z reżimowym Związkiem Polaków na Białorusi Stanisława Siemiaszki. Ten ostatni powstał kilka lat temu, gdy białoruskie władze dokonały rozłamu w ZPB. Od tego czasu reżimowy Związek przejął m.in. większość pomów polskich, czasami z pomocą milicji. Warszawa nigdy nie uznała Związku Siemaszki.

Orechwo urodziła się w 1973 r. w Lidzie. W latach 90. XX w. jako jedna z pierwszych przedstawicielek polskiej mniejszości na Białorusi skończyła studia w Polsce - polonistykę w Lublinie. Od 10 lat jest dyrektorką polskiej szkoły społecznej w Grodnie.

Jacek Pawlicki: Po odejściu Andżeliki Borys związek znalazł się w trudnej sytuacji. Jaki ma pani plan na najbliższe dni, tygodnie i miesiące?

Andżelika Orechwo: Najważniejszym zadaniem jest zbadanie sytuacji w terenie, czy wśród członków związku nie zapanował zamęt. Wybieram się więc w teren, będę jeździła tam, gdzie mamy oddziały Związku, spotykała się z ludźmi i przekonywała, że wszystko zostaje po staremu.

Obawia się pani, że odejście Borys mogło zdezorientować wielu członków ZPB?

- Nie wiemy po prostu, jak ta informacja podziałała na ludzi. Na pewno są zdezorientowani. Musimy uświadomić ludziom, że nic się nie zmieniło. No i że związek dalej działa.

Czy rozmawiała już pani z polskim MSZ?

- Nie. Taka rozmowa jest planowana na później.

Rozumiem, że będzie pani kontynuowała dotychczasową linię związku: tak dla rozmów z władzami w Mińsku, nie dla kontaktów z reżimowym związkiem Siemiaszki?

- Dokładnie tak. Nic się absolutnie nie zmieni.

Czy będzie pani korzystać z rad Andżeliki Borys?

- Mam nadzieję, że pani prezes będzie nas wspierała. Bardzo chętnie skorzystamy z jej rad.

Czego oczekuje pani od polskich władz?

- Wsparcia takiego jak do tej pory.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':