Fakty są następujące. Prawdziwa jest informacja "Gazety", że Watykan cofnął karę -zakaz uprawnień biskupich, np. konsekrowania kościołów - którą
Jan Paweł II nałożył na abp. Juliusza Paetza po ujawnieniu, że ówczesny metropolita poznański molestował kleryków. Prawdą jest też to, co napisaliśmy w"Gazecie" wczoraj - że abp Stanisław Gądecki, obecny metropolita poznański, protestując przeciwko tej decyzji, podał się do dymisji.
I trzecia prawdziwa wiadomość: ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii, wydał w tej sprawie komunikat.
Komunikat jest krótki: „W nawiązaniu do informacji opublikowanych przez »Gazetę Wyborczą « 18 czerwca 2010 roku oświadczam, że Arcybiskup Stanisław Gądecki nie złożył rezygnacji z funkcji metropolity poznańskiego. Żadne pismo w tej sprawie nie zostało przekazane Stolicy Apostolskiej”.
To dwuzdaniowe dementi nie dziwi. Służby prasowe Kościoła wPolsce nie pierwszy raz wybierają podobną metodę - nie powiemy, jak jest naprawdę, napiszemy tak, by odwrócić uwagę od meritum sprawy. Przed ośmiu laty w dniu wybuchu afery abp. Paetza Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski twierdziło, że "medialne naciski" wywierane w czasie, gdy sprawę bada Stolica Apostolska, "rodzą pytanie co do intencji takich poczynań". O molestowanych klerykach nie było ani słowa.
Co jednak naprawdę wczoraj zdementował rzecznik poznańskiej kurii? Do czego odnosi się zdanie: "Żadne pismo w tej sprawie nie zostało przekazane Stolicy Apostolskiej"?
Na pewno nie do tekstu w "Gazecie", bo nie napisaliśmy, że dymisja dotarła do Watykanu, tylko że abp Gądecki wręczył ją nuncjuszowi papieskiemu w Warszawie abp. Józefowi Kowalczykowi. Co nuncjusz z nią zrobił - nie wiemy.
W przeszłości z pismami, które do niego wpływały, postępował różnie. Na przykład w 2001 r. kopię pisma, w którym poznańscy duchowni informowali Watykan o zachowaniu abp. Paetza, przekazał samemu Paetzowi. Papież Jan Paweł II o sprawie nie dowiedział się od watykańskich urzędników. Prawdę o sytuacji w poznańskim Kościele przekazała mu dopiero wieloletnia przyjaciółka z Polski Wanda Półtawska.
Wygląda na to, że tym razem jest podobnie: abp Gądecki interweniuje w Kongregacji ds. Biskupów i u nuncjusza - ale nic to nie daje. Nie dostaje zgody na audiencję u papieża. Dopiero przekazany nieoficjalną drogą list metropolity poznańskiego do papieża Benedykta XVI i krótka rozmowa po audiencji generalnej w końcu maja powodują, że papież obiecuje zająć się sprawą.
Gądecki jest w tej sprawie nieugięty, rzuca na szalę swoje stanowisko. Chce jednak kroczyć utartą kościelną ścieżką. Nie wierzy, że zwykli wierni, a zwłaszcza media, mogą być jego sojusznikami. Stąd wczorajszy komunikat poznańskiej kurii.
Tezę tę potwierdza opis zdarzenia sprzed kilku lat, który można przeczytać w blogu dominikanina Pawła Kozackiego. Ojciec Kozacki pisze tak:
„Gdy ileś lat temu powiedziałem na łamach »Rzeczpospolitej «, że w sprawie abp. Paetza wrzód został przecięty, ale ropa w nim została i będzie nadal zatruwać organizm Kościoła poznańskiego, zostałem przez abp. Gądeckiego zaproszony na rozmowę. Tłumaczył mi, że sprawę należy wyciszać, a nie podgrzewać, że księża już to zrozumieli, więc dziennikarze, nie mogąc znaleźć nikogo, kto chciałby się na ten temat wypowiadać, poszli do zakonnika Kozackiego, który nie ma wyczucia sytuacji, i wyciągnęli z niego niepotrzebne wyznania”.
W tym samym blogu znaleźliśmy opinię krakowskiego biskupa pomocniczego Józefa Guzdka: "W Kościele powinna obowiązywać zasada: obroną przeciwko antyklerykalnym atakom jest cnota, a gdy jej zabraknie - prawda".
Święte słowa.