"Może istnieć ryzyko, że zgromadzone środki nie zapewniają w wystarczającym stopniu bezpieczeństwa zgromadzonych w
SKOK-ach oszczędności członków"; "sprawozdania finansowe SKOK-ów nie prezentują ich faktycznej sytuacji majątkowej i finansowej"; "nie spełniono norm ustalonych przez Zarząd Kasy Krajowej, co może nie zapewniać stabilnej działalności" - to zarzuty służb skarbowych z protokołu po kontroli SKOK-ów w 2009 r.
Ministerstwo Finansów, któremu podlegają skarbówki, powiadomiło o wynikach kontroli Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Funkcjonariusz
ABW, który zna sprawę: - Nie ma sensu tego ujawniać. SKOK-i panują nad sytuacją i źle wygląda to tylko na papierze. Przestrzegałbym przed zbyt dużym zaufaniem do skarbówki, która już nieraz poszła w ustaleniach za daleko.
Jednak ABW przesłała raport z kontroli SKOK-ów do prokuratury. A ta sprawę umorzyła, nie znalazłszy dowodów, że wskutek wykrytych nieprawidłowości ktoś został pokrzywdzony.
Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe są największą organizacją parabankową w Polsce. Oszczędza lub pożycza tam pieniądze ponad dwa miliony osób. Więcej klientów mają tylko największe banki - PKO BP, Pekao SA.
Choć w SKOK-ach Polacy trzymają już 10,8 mld zł oszczędności i wyrosły one na potęgę finansową, wciąż nie są pod nadzorem państwa. SKOK-ów nie może kontrolować Komisja Nadzoru Finansowego, a depozyty klientów nie są chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.
W zeszłym roku Sejm uchwalił ustawę, która ma poddać SKOK-i takiemu samemu nadzorowi jak banki, ale prezydent
Lech Kaczyński, uznawany za protektora SKOK-ów, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie tkwi do dzisiaj.
O finansach SKOK-ów wiadomo więc niewiele, bo ani KNF, ani Narodowy Bank Polski nie mają dostępu do szczegółowych danych. Cytowany przez nas dokument z kontroli potwierdza, iż nadzór nad systemem SKOK-ów jest niewydolny.
Urząd Kontroli Skarbowej badał Kasę Krajową i 15 podległych jej lokalnych SKOK-ów. Kontrolerzy sprawdzali ich rozliczenia podatkowe, ale odkryli inne nieprawidłowości.
W SKOK-u Stefczyka - największym w tym systemie - poziom kapitałów był w 2009 r. za niski w stosunku do depozytów klientów. Gdy Kasa Krajowa zalecała, żeby kasa miała tyle własnych pieniędzy, by stanowiły one 7 proc. depozytów klientów - w Stefczyku było to tylko 3,6 proc. A współczynnik wypłacalności, który w bankach musi zgodnie z prawem wynosić co najmniej 8 proc., w Stefczyku nie przekraczał 3,3 proc.
Autorzy raportu piszą, że podobne niedostatki kapitału miały też inne SKOK-i.
Twierdzą też, że do końca grudnia 2008 r. SKOK-i nie wpłaciły na fundusz własny i rezerwę płynną do Kasy Krajowej kwoty 15,4 mln zł. Rezerwa płynna jest jednym z najważniejszych funduszy zapasowych w systemie - decyduje o poziomie bezpieczeństwa depozytów klientów. To m.in. z niej wypłacano by pieniądze klientom, gdyby jakiś SKOK wpadł w tarapaty.
Rzecznik Kasy Krajowej zapewnia, że nie ma "jakiegokolwiek zagrożenia dla zgromadzonych w SKOK-ach depozytów". - Aktualnie w SKOK-u Stefczyka stosunek kapitałów ogółem do wysokości aktywów wynosi 8 proc. - podkreśla Andrzej Dunajski. I dodaje: "informacje gromadzone i przetwarzane w ramach kontroli skarbowych stanowią tajemnicę skarbową, zaś ich ujawnianie podlega karze".
Czytaj też felieton Macieja Samcika:
SKOK i skarbówka: czy kasom brakowało kasy? współpraca: Roman Daszczyński