http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuski oficer uratowany w Wilanowie

kana
2010-06-19, ostatnia aktualizacja 2010-06-18 23:26

Legia Honorowa dla Branickiej-Wolskiej

Wilanów, pałac widoczny od frontu
Waldemar Kompała / AG
Wilanów, pałac widoczny od frontu
ZOBACZ TAKŻE
Anna Branicka-Wolska, ostatnia dziedziczka Wilanowa, otrzymała wczoraj z rak ambasadora Francji François Barry Delongchamps Legię Honorową za uratowanie życia francuskiemu oficerowi w czasie II wojny. Oficer ukrywał się w pałacu w Wilanowie, a kiedy po wybuchu Powstania Niemcy wkroczyli do pałacu i zaaresztowali rodzinę Branickich - schował się na strychu. - Pod drzwiami naszego pokoju cały czas stało dwóch żołnierzy. Wyprowadzali nas tylko do łazienki. W łazience był sufit z mlecznego szkła, on jedną szybkę z sufitu zdołał wyjąć i tamtędy dostarczałyśmy mu jedzenie, które przemycałyśmy z naszych posiłków. Spuszczał sznurek, a my do torebki wkładałyśmy jedzenie. Cały czas bałyśmy się, że Niemcy go usłyszą. Kiedy Niemców zastąpili żołnierze węgierscy, było łatwiej, bo oni tak nie pilnowali. Wtedy udało go się w przebraniu wyprowadzić z pałacu i wywieźć do Konstancina. Przeżył wojnę - tak o tym opowiadała Anna Branicka-Wolska rok temu w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':