http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński w Trójce, do TOK FM nie przyszedł

kid, IAR
2010-06-18, ostatnia aktualizacja 2010-06-18 10:16

- Uznam każdy wyrok sądu - zadeklarował dziś rano Jarosław Kaczyński

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Szef PiS, kandydat tej partii na prezydenta był gościem radiowej Trójki. Rozmawiał tam z Michałem Karnowskim, nie przyjął za to zaproszenia radia TOK FM, w którym gośćmi Jacka Żakowskiego byli jego najwięksi konkurenci: Bronisław Komorowski, Grzegorz Napieralski, Andrzej Olechowski i Waldemar Pawlak.

Szef PiS oświadczył, że liczy na pomyślną dla siebie decyzję sądu apelacyjnego w sprawie pozwu wyborczego, który wytoczył mu Bronisław Komorowski. Chodzi o program prywatyzacji służby zdrowia. Prezes PiS zarzucił kandydatowi Platformy Obywatelskiej, że chce prywatyzować służbę zdrowia - Komorowski ocenił, że to nieprawda, sąd podzielił w I instancji jego opinię.

Wyrok dziś o 15. Jeśli Kaczyński przegra - będzie musiał sprostować nieprawdziwe informacje. Kandydat PiS-u na prezydenta ma jednak nadzieję, że nie będzie musiał tego robić. Powtórzył w Trójce, że jego zdaniem program PO, którego autorem jest m. in. Komorowski dopuszcza prywatyzację szpitali.

Kaczyński tłumaczył też czemu nie chciał debaty z Komorowskim "na każdy temat" - a tylko o służbie zdrowia. Taka debata ograniczałaby jego zdaniem demokrację, dając fory kandydatom najpopularniejszym. - Debata tylko dwóch kandydatów ograniczyłaby możliwość wypowiedzi pozostałym - ocenił.

Za najważniejsze wydarzenie kończącej się dziś kampanii uznał swoją propozycję nowego początku w polskiej polityce. - To propozycja przerwania zaklętego kręgu, który zaczął się w 2005 r. Nie mogę powiedzieć że została przyjęta - oceniał. I dodał: - Trzeba zakończyć to, co działo się w ciągu ostatnich kilku lat. To było bardzo niedobre, to przyniosło fatalne efekty, to przyniosło tragedię.

Pytany, czy w tym, co działo się po 2005 r. nie ma winy PiS odparł: - Nie chcę rozważać sprawy winy, można odpowiedzieć kto zaczął, ale to nie ma sensu. Z tym trzeba skończyć. Trzeba powiedzieć sobie, że się wzajemnie uznajemy, że nie uważamy że jakaś wielka siła na polskiej scenie jest siłą która nie powinna istnieć. Rezygnujemy z pewnego języka, oceniamy poszczególne etapy kilkulecia zgodnie z realnymi wynikami, jakie przynosiły społeczeństwu.

Kaczyński podkreślił, że w Krakowie był tylko prywatnie na urodzinach brata. - To bardzo ciężki dzień - powiedział.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':