Ale jednocześnie wyraz bezradności metropolity zdanego na watykańskich urzędników w kwestiach, w których - gdyby nie scentralizowana machina - on także powinien mieć coś do powiedzenia.
Widok abp. Paetza grającego pierwsze skrzypce na kościelnych uroczystościach będzie budził zgorszenie wśród księży i świeckich katolików w Polsce. Wszystko dlatego, że w odległym Watykanie, jak wszędzie, ważne są dobre znajomości.
"Panie, tak często Twój
Kościół wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody. Także na Twoich łanach widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Kościoła. Ale to my sami go zbrukaliśmy!". Tak mówił katolicki lewak? Teolog-rewolucjonista? Nie, to słowa kard. Ratzingera kilka tygodni przed wyborem na papieża.
Dziś
Benedykt XVI przeprasza za deprawację w szeregach duchowieństwa, a zarazem pozwala, by szaty Kościoła brudzono nadal.