Dlaczego nagle pół świata uważa, że powinienem zainteresować się szwedzkimi metalowcami? Chodzi o nowy klip zespołu, "Uprising". Opowiada o Powstaniu Warszawskim, został nakręcony na terenie stołecznej fabryki Norblina, przypomniane w nim zostają dramatyczne wydarzenia z 1944 r. (m.in. rzeź cywilnych mieszkańców Woli), a w rolę niemieckiego generała wcielił się hollywoodzki aktor Peter Stormare. W sieci już można obejrzeć trailer. Oficjalna premiera - jakże by inaczej - 1 sierpnia.
Sabaton nie po raz pierwszy pochyla się nad polską historią. Dwa lata temu na płycie "The Art Of War" umieścił utwór "40:1". Ktoś z polskich fanów zauważył, że opowiada o bitwie pod Wizną (polscy żołnierze przez parę dni we wrześniu 1939 stawiali tam opór liczniejszym Niemcom). Jakiś inny fan dorobił do tego amatorski teledysk, który wrzucił na serwis YouTube.
No i zaczęło się. Klip zanotował grubo ponad milion odsłon. Na forum piętrzyły się wpisy zachwyconych, wdzięcznych i dumnych Polaków. Nie było chyba większej telewizji i poważniejszej gazety, która nie napisałaby o szwedzkim hołdzie dla polskiego bohaterstwa. Niszowa kapela nagle stała się w Polsce gwiazdą. Były wywiady, wizyty w zakładach pracy, ordery... Nie żartuję. W sieci krążył apel o to, aby Szwedów odznaczyć Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej.
Sabaton trafił w nasze czułe miejsce - zachodni artyści doceniający wreszcie polską martyrologię. Problem w tym, że to niekoniecznie prawda. Ci Szwedzi tak już po prostu mają, że lubią pośpiewać o rozmaitych bitwach i wojennych bohaterach. Na płycie "The Art Of War" opiewali nie tylko polskich żołnierzy, ale także bitwę pod Kurskiem, ofiary jatki pod Gallipoli, jaką Australijczykom w czasie I wojny urządzili Turcy, a nawet, o zgrozo, niemiecką 7. Dywizję Pancerną, która pod rozkazami Rommla zajmowała Francję w 1940 r.
W heavy metalu nie takie rzeczy się zdarzają. Złożona się z czterech facetów wyglądających jak klony Conana Barbarzyńcy amerykańska grupa Manowar śpiewała hymny na cześć anglosaskich wojowników. Niemiecka grupa Running Wild wymyśliła sobie swego czasu, że będzie pozować na piratów.
Kaprysy Sabatona nie są niczym nadzwyczajnym. Tym bardziej że
Szwecja od dawna jest państwem pacyfistycznym - ostatnią wojnę prowadziła na początku XIX w. Armię niby wciąż ma, ale postrzelać sobie w niej raczej trudno. Skoro więc chłopaki z Sabatona mają militarystyczne zapędy, pozostaje im o tym pośpiewać.
W dętym zamieszaniu wokół tej kapeli więcej naszych kompleksów niż zasługi Szwedów. Nagranie "Uprising" pachnie koniunkturalizmem. Skoro odnosi się sukces na jakimś rynku, trzeba iść za ciosem i nagrać kolejny utwór w ten sam deseń. Taki jest show biznes, więc warto zachować dystans.
A jeśli ktoś koniecznie chce zobaczyć, jak nasza historia inspiruje metalowców do pisania naprawdę ciekawych utworów, zamiast pompatycznego Sabatona oraz Szweda krzyczącego po polsku: "Warszawo, walcz!" lepiej posłuchać np. blackmetalowego Marduka (też ze Szwecji), u którego w utworze "Warschau" hekatomba Powstania Warszawskiego nabiera cech uniwersalnych i staje się symbolem Zła. Albo Heaven Shall Burn, którzy oddają hołd walczącej samotnie Warszawie w numerze "Armia". Owszem, tekst tej piosenki jest równie pretensjonalny jak "Uprising". Tyle że Heaven Shall Burn to... zespół niemiecki. A to w tym wypadku robi kolosalną różnicę.