- No! Ktoś w końcu przyszedł. Leżę tu od wczoraj i wszyscy mnie olewają - kaszel szarpie słowami wysokiego bruneta.
Nawet nie próbuje być uprzejmy. Podnosi się i staje naprzeciwko młodego lekarza.
- Dzień dobry, nazywam się Mariusz Kurzaj - lekarz przedstawia się cichym głosem, stara się patrzeć w oczy chorego. - Jestem onkologiem.
- Po co mi do cholery onkolog! Przecież to jest zwykła grypa. Jutro z rana mam ważne spotkanie.
- Niestety, musi pan zrezygnować - lekarz stara się być spokojny, tylko jego dłonie drżą coraz bardziej. - Ma pan nowotwór płuc.
- Co? Pogięło was? Przecież pan jest za młody, żeby się na tym znać. Niech pan przyśle jakiegoś starszego kolegę. Co za bzdura!
Jeszcze jedna szansa
Mija dziesięć minut.
- Panie doktorze, co pan mówi?! Ona wczoraj była taka silna. Nie wierzę, że to już koniec - mąż umierającej na raka piersi 30-latki ściska w dłoniach rękę lekarza. - Tylko pan był dla niej [jaki??], skieruje pan Martę na tą eksperymentalną chemię, prawda?
- To nie ma sensu - cicho broni się młody lekarz.
- Ona jest dla mnie wszystkim, pan rozumie... Proszę, jeszcze jedna szansa.
- Żona umiera. Po co narażać ją na niepotrzebne cierpienia - szepcze, a jego oczy uciekają w stronę plaży.
Dziesięć metrów dalej ktoś zwija kite'a, inny ciągnie wielką deskę windsurfingową. Dziewczęta w bikini spacerują brzegiem Zatoki Puckiej.
- Proszę księdza, dajmy już spokój - woła niewysoki rudzielec. - Ćwiczymy już dwie godziny. Przecież on ma już dość, wygląda, jakby sam miał skonać.
- Dobrze, kwadrans przerwy - mówi "mąż umierającej". Chwilę wcześniej to on był chorym na raka gburem.
Naprawdę jest księdzem, szefem puckiego hospicjum, katechetą, bioetykiem, doktorem prawa moralnego. Ma 34 lata. W zeszłe wakacje zorganizował dla studentów medycyny i prawa warsztaty o komunikacji i etyce w medycynie w Chałupach. Nazwał to Areopag Etyczny. Na plaży 22 uczestników ćwiczyło przekazywanie trudnych informacji.
Zamierzam zostać onkologiem
Aby dostać się na turnus w Chałupach, studenci musieli listownie przekonać organizatorów.
Mariusz: Studiując medycynę, wielokrotnie miałem kontakt z ludźmi nieuleczalnie chorymi i bardzo cierpiącymi. Z przykrością muszę stwierdzić, iż program naszych studiów praktycznie wcale nie porusza kwestii przekazywania trudnych wiadomości czy praw pacjenta. Tematy te będą mi szczególnie bliskie, gdyż zamierzam zostać onkologiem, więc cierpienie ludzkie będzie mi towarzyszyć na co dzień.
Ania: Studiuję administrację na Uniwersytecie Gdańskim i kończę seminarium z biojurysprudencji. Choć sam udział w merytorycznej części Areopagu Etycznego jest kuszący, to dla mnie także sporą zachętą są organizowane lekcje windsurfingu.
Źródło: Gazeta Wyborcza