- Mój klient odrzuca oskarżenia. Zaskarżyłem decyzje o jego zatrzymaniu i aresztowaniu - dodaje Mamiński. Uri Brodsky od 4 czerwca siedzi w jednoosobowej celi w areszcie na ul. Rakowieckiej.
Straż graniczna zatrzymała go na Okęciu na podstawie europejskiego nakazu aresztowania (ENA) wystawionego przez sąd w Karlsruhe. Brodskiemu
Niemcy zarzucają poświadczenie nieprawdy i pomocnictwo w fałszowaniu dokumentów. W weekend tygodnik "Der Spiegel" podał, że Brodsky to agent Mossadu, który brał udział w przygotowaniach do zamachu na jednego z przywódców Hamasu 13 stycznia w Dubaju. Według niemieckich prokuratorów Brodsky miał pomóc jednemu z pracujących dla Mossadu ludzi wyrobić niemiecki paszport na nazwisko Michael Bodenheimer. Miał się posłużyć fałszywymi dokumentami, z których wynikało, że jest synem niemieckich Żydów, którzy uciekli z III Rzeszy.
Rewelacje "Spiegla" odbiły się na świecie szerokim echem, bo jeśli Brodsky to agent, jest jedynym z 28, który do tej pory wpadł w sieci Interpolu. Według mediów w sprawie agenta negocjują polscy, niemieccy i izraelscy dyplomaci oraz służby specjalne.
- Poprosiłem nasze służby i
MSZ, aby z wielką starannością podeszły do problemu zatrzymanego obywatela Izraela, który ścigany jest ENA przez Niemcy - mówił wczoraj dziennikarzom premier
Donald Tusk. - Bardzo nam zależy, żeby ta sytuacja w sposób negatywny nie wpłynęła na relacje z Izraelem - podkreślił. Premier dodał też, że Polska nigdy nie popierała i nie będzie popierała terroryzmu. I że przepisy prawa "polskiemu sądowi nie dają zbyt wielu możliwości działania".
Mec. Mamiński twierdzi, że w sprawie jego klienta doszło do pomyłki. - To nie jest ten Uri Brodsky, którego poszukują Niemcy. Nie jest agentem, tylko biznesmenem, który do Polski przyjechał w interesach - mówi. Adwokat dodaje, że kilka dni przed aresztowaniem Brodsky lądował na Okęciu. Przyleciał z Wiednia. Potem udał się do Wilna. - Miał stamtąd wracać do Tel Awiwu, ale bezpośredni lot odwołano. Postanowił więc lecieć przez Warszawę. Tam straż graniczna odebrała mu paszport, by wyjaśnić jego tożsamość - opisuje. Jego zdaniem pomyłki może dowieść porównanie odcisków palców. Niemcy dostarczyli już odciski poszukiwanego agenta Mossadu, a Brodskiemu odciski pobrano w polskim areszcie.
Pytana o te wątpliwości co do tożsamości zatrzymanego mężczyzny rzeczniczka prokuratury Monika Lewandowska mówi: - Sprawdziliśmy autentyczność jego paszportu, nie budzi zastrzeżeń.
Dodaje, że dziś prokuratura prześle sądowi wniosek o wydanie Uri Brodskiego do Niemiec. - Dołączony zostanie do niego oryginał ENA - informuje.
Możliwość istnienia dwóch Urich Brodskich nie zaskakuje. Jak podaje izraelska prasa, prawdziwy Michael Bodenheimer jest ortodoksyjnym rabinem pod Tel Awiwem. W Izraelu mieszkają również Melvyn Adam Mildiner, Stephen Hodes oraz Paul John Keeley. Cała trójka posiada brytyjskie obywatelstwo, a paszportami wystawionymi na ich nazwiska posługiwali się zamachowcy w Dubaju.