Do Strasburga w 2002 r. poskarżyli się Urszula i Czesław Grzelakowie z Wielkopolski. Popierającą tę skargę opinię napisała do Trybunału Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Syn państwa Grzelaków zmienił dwie szkoły, bo doznawał przykrości z tego powodu, że nie chodzi na lekcje religii. Teoretycznie szkoły powinny takim uczniom zapewniać lekcje etyki, ale nie zapewniają. Na świadectwie Mateusza Grzelaka w miejscu "religia/etyka" widnieje znak "-", co świadczy o tym, że nie jest rzymskim katolikiem - bo takiej religii naucza się w zdecydowanej większości polskich szkół. A tym samym narusza prawo do milczenia w kwestii sumienia i wyznania gwarantowane każdemu tak przez polską konstytucję, jak przez europejską konwencją praw człowieka.
Trybunał uznał, że doszło do naruszenia art. 14 Konwencji, zakazującego dyskryminacji w związku z art. 9, gwarantującym wolność myśli, sumienia i wyznania. W uzasadnieniu Trybunał podkreślił, że uczniowie uczęszczający na religię mają na świadectwie ocenę, podczas gdy osoba niewierząca, która chciała uczęszczać na etykę, ma w tym miejscu przekreślone słowa religia/etyka.
Wyrok zapadł stosunkiem głosów sześć do jednego. Trybunał nie zasądził żadnego odszkodowania, uznając że uznanie naruszenia Konwencji powinno być wystarczającą satysfakcją. Grzelakowie domagali się od państwa polskiego 150 tys. euro zadośćuczynienia.
Polski TK odrzucał skargi W 1993 r. polski
Trybunał Konstytucyjny uznał, że umieszczenie stopnia z religii na świadectwie szkolnym nie łamie tej konstytucyjnej wolności m.in. dlatego, że jest to stopień z religii/etyki, a więc nie wiadomo, na którą z tych lekcji uczeń uczęszczał. Trybunał nie zastanawiał się wtedy nad tym, że szkoły nie udostępniają lekcji etyki, więc uczeń niewierzący i innowierca będzie miał "kreskę", a tym samym będzie wiadomo, że na religię nie chodził. W zeszłym roku Trybunał oceniał z kolei konstytucyjność wliczania stopnia z religii/etyki do średniej na świadectwie, dzięki czemu uprzywilejowani są uczniowie, którzy chodzą na religię - w większości rzymskokatolicką - bo dobry stopień podnosi średnią. Nie uznał jednak za istotny faktu, że etyka w szkołach jest niedostępna. Stwierdził, że choć faktycznie może to uprzywilejowywać rzymskich katolików, a więc być niesprawiedliwe, to jednak Trybunał nie jest od oceniania rzeczywistości, a jedynie prawa. A prawo daje możliwość nauczania etyki, więc w myśl prawa (w tym konstytucji) nierówności nie ma.
Teraz Trybunał w Strasburgu ocenił, że brak realnej możliwości korzystania z lekcji etyki, którą prawo gwarantuje jedynie teoretycznie, narusza wolność sumienia i wyznania, a także prawo do edukacji.
Etyka tylko w 2,4 proc. szkół Z najnowszych danych, które otrzymaliśmy z
MEN, wynika, że religia jest nauczana w 72 proc. polskich szkół wszystkich szczebli i rodzajów, a etyka - w 2,4 proc. To i tak lepiej niż trzy lata temu, gdy etyki nauczano w niecałych 0,9 proc. szkół. Dwukrotnie wzrosła też liczba nauczycieli etyki - z 412 w 2007 r. do 828 w tym roku (religii naucza 31 625 nauczycieli, trzy lata temu było ich 21 370). MEN nie ma danych, ilu uczniów korzysta z lekcji etyki, a ilu chciałoby korzystać, ale nie może.