http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Żona Kaczmarka: Zniszczcie te podsłuchy!

Wojciech Czuchnowski
2010-06-14, ostatnia aktualizacja 2010-06-13 18:42

Zniszczenia zapisów jej prywatnych rozmów telefonicznych, które znajdują się w aktach prokuratorskich, domaga się Honorata Kaczmarek, żona b. szefa MSWiA.

Honorata Kaczmarek podczas przesłuchania przez komisję śledczą
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Honorata Kaczmarek podczas przesłuchania przez komisję śledczą
Rozmowy Honoraty i Janusza Kaczmarków były nagrywane przez ABW latem 1997 r. Szef MSWiA w rządzie PiS był podejrzewany o spowodowanie przecieku, w wyniku którego nie powiodła się tajna operacja CBA przeciwko współpracownikom wicepremiera Andrzeja Leppera. Aby łatwiej otrzymać zgodę sądu na podsłuch, służbowy telefon Kaczmarka był w dokumentach ABW określony jako numer "nieznanej osoby". Podobnie postąpiono z numerami jego żony, syna i matki. Dopiero gdy podsłuchy włączono do akt sprawy, rozmówcy zostali zidentyfikowani.

Chociaż śledztwa przeciwko Kaczmarkowi (przeciekowe i o składanie fałszywych zeznań) zostały prawie rok temu umorzone, to zapisy rozmów nadal znajdują się w aktach, a fragmenty podsłuchów pojawiają się w mediach.

Kaczmarek dwa razy zwracał się do prokuratury, by - zgodnie z przepisami - zniszczyła zapisy, które nie miały nic wspólnego ze śledztwem. - Powoływałem się na orzeczenia, jakie w tej sprawie zapadły przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie uzyskanych bezprawnie nagrań. Odpowiedziano mi, że prokuratura nie może zniszczyć tych materiałów, bo dostała je z CBA i ABW, i to oni decydują, co można niszczyć - mówi "Gazecie" Kaczmarek.

Teraz w swoim piśmie do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta Honorata Kaczmarek zwraca uwagę, że o treściach nagranych rozmów opowiada Jerzy Engelking (w 2007 r. zastępca prokuratora generalnego) podczas przesłuchań w prokuraturze i przed sądem, w sprawie którą wytoczyła mu o ochronę dóbr osobistych. "Za skandal uważam to, że funkcjonariusz publiczny podsłuchuje, a następnie sugeruje, jaką wiedzę w wyniku tego podsłuchu posiada"- pisze żona Kaczmarka, wzywając Seremeta, by doprowadził do "zniszczenia zapisów rozmów mających charakter prywatny, osobisty, a nawet intymny".

Pismo wysłała 1 czerwca. Sprawę pilotuje Fundacja Helsińska. - Materiały z podsłuchów powinny być na bieżąco weryfikowane pod kątem ich przydatności dla śledztwa. To, co niezwiązane ze sprawą, powinno być natychmiast niszczone. Niestety, w Polsce praktyka jest taka, że nagrywa się wszystko jak leci, a potem tego nie weryfikuje - komentuje w imieniu Fundacji mec. Adam Bodnar.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':