http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska między Niemcami a Izraelem

Bartosz T. Wieliński, Bogdan Wróblewski
2010-06-14, ostatnia aktualizacja 2010-06-13 18:24

Politycy, dyplomaci i rezydenci służb specjalnych walczą o zatrzymanego 4 czerwca na warszawskim lotnisku agenta Mossadu

Uri Brodsky według niemieckiego tygodnika "Spiegel" miał pomóc w przygotowaniu styczniowego zabójstwa Mahmuda Al-Mabhuha, jednego z przywódców Hamasu, w hotelu w Dubaju.

Jednemu z nich, agentowi przedstawiającemu się jako Michael Bodenheimer, na początku roku pomógł wyrobić niemiecki paszport w kolońskim urzędzie. Bodenheimer pokazał tam dokumenty, że jest synem niemieckich Żydów, którzy uciekli po dojściu Hitlera do władzy. Paszport otrzymał od ręki, bo jako dziecku Niemców automatycznie przysługuje mu niemieckie obywatelstwo.

Gdy po zamachu policja w Dubaju dzięki m.in. nagraniom z hotelowych kamer rozszyfrowała tożsamość zamachowców, Niemcy zorientowali się, że Bodenheimer podsunął im fałszywe papiery. Za Izraelczykiem oraz pomagającym mu Brodskym wystawiono listy gończe.

Za kolejnymi 26 agentami, którzy posługiwali się paszportami m.in. Wielkiej Brytanii, Francji i Australii międzynarodowe nakazy aresztowania wystawił Interpol. Do tej pory wpadł tylko Brodsky.

Niemcy domagają się jego wydania, powołując się na zasady europejskiego nakazu aresztowania (ENA), który przewiduje wydanie nawet własnych obywateli. ENA w 2002 r. zastąpił w UE trwające miesiącami ekstradycje. Sąd w kraju, w którym ścigany został zatrzymany, po krótkiej procedurze decyduje o przekazaniu go do kraju, z którego pochodzi nakaz.

Wydaniu Brodsky'ego do Niemiec nie stoi na na przeszkodzie jego izraelskie obywatelstwo. - Znam przypadek Libańczyka ściganego przez Polskę ENA za usiłowanie zabójstwa, który już dwa razy był zatrzymywany w Niemczech i dwa razy był nam wydawany - powiedział nam rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Wojciech Małek.

Wczoraj głos w tej sprawie zabrali izraelscy politycy. - Polska powinna powiadomić Niemcy, że odeśle mężczyznę do Izraela. Jeśli są jakieś zarzuty wobec niego, mamy system prawny, który udowodnił swoją wiarygodność wobec prawa międzynarodowego - mówił minister turystyki Stan Miseżnikow. A minister transportu Israel Kac wezwał rząd, by zrobił wszystko, aby Brodsky'ego ściągnąć do kraju.

Cała sprawa jest dla Izraela kompromitująca, bo ich agent po prostu zignorował wydany za nim list gończy i nie zmienił tożsamości. "Spiegel" twierdzi, że Tel Awiw nie spodziewał się, że Niemcy posuną się tak daleko i będą aresztować agentów.

Sprawa Brodsky'ego to także potworny ambaras dla Polski, która utrzymuje przyjacielskie stosunki z Niemcami oraz Izraelem. W tej sprawie nie ma jednak salomonowego wyjścia. Wydanie go do Niemiec popsuje stosunki z Izraelem. Wypuszczenie go na wolność byłoby z kolei pogwałceniem unijnego prawa i na pewno uraziłoby Niemców. Izraelski "Haarec" wprost pisze, że Warszawa znalazła się w pułapce.

- Oczywiście jak w każdej tego typu sprawie sąd będzie badał, czy nie istnieją inne przeszkody prawne dla wydania ściganego - dodaje rzecznik warszawskiego sądu. - Na razie czekamy na dokumenty z Niemiec.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':