Na zlecenie biskupa Piotra Libery Instytut Statystki Kościoła Katolickiego przeprowadził w diecezji płockiej "badania postaw religijno-społecznych" (pomagali ankieterzy
GUS). Wyniki ogłoszono wczoraj.
Diecezja płocka to ok. 806 tys. mieszkańców, z czego 97 proc. deklaruje się jako katolicy - skupieni w 245 parafiach, w większości na wsiach. Z sześciuset osobami przeprowadzono wywiady (wśród nich było nieznacznie więcej kobiet).
Stosowanie środków antykoncepcyjnych za dopuszczalne uznało 43,5 proc. badanych (28 proc. pod pewnymi warunkami). 43 proc. nie widzi nic złego we współżyciu seksualnym przed ślubem kościelnym (27 proc. zakreśliło odpowiedź "to zależy - czyli dopuszcza je pod pewnymi warunkami). Do tego 29 proc. uważa, że życie w tzw. wolnym związku to nic złego, a 18,5 proc. dopuszcza "wolną miłość i seks bez ograniczeń".
W sondażu pytano też o trzy zagadnienia, o których polski
Kościół mówi stosunkowo od niedawna. Transplantacja budzi niewielki sprzeciw - aż 72 proc. badanych jest za przeszczepami narządów. Za to eutanazję dopuszcza tylko 17 proc. badanych.
Zapłodnienie in vitro to w polskim Kościele ostatnio najbardziej gorący temat. Niedawno komisja Episkopatu ds. rodziny wydała oświadczenie, że kto popiera sztuczne zapłodnienie, nie może przystąpić do komunii św. Tymczasem aż 39,5 proc. katolików z diecezji płockiej jest za jego stosowaniem, a kolejne 20 proc. dopuszcza je pod pewnymi warunkami.
"Z duszpasterskiego punktu widzenia ta grupa odpowiedzi ma szczególną wymowę. Jest to świadomy brak akceptacji katolickiego modelu etyki seksualnej" - napisali w podsumowaniu autorzy badania.
- Po zapoznaniu się z badaniami nie jestem ani pesymistą, ani optymistą. Tacy po prostu jesteśmy. Niemniej mamy o czym myśleć. Nie może być tak, że kapłani zapoznają się z tymi wynikami, po czym odłożą je na półkę - mówi bp Libera.
Ankieterzy pytali też o wiarę i wiedzę religijną. Ks. Witold Zdaniewicz, szef ISKK, był zaskoczony odpowiedziami. Np. tylko 31 proc. katolików z diecezji płockiej wierzy, że Maryja urodziła się bez grzechu pierworodnego. Z kolei w zmartwychwstanie nie wierzy ponad 2 proc. badanych, a blisko 6 proc. nie ma zdania na ten temat! - Z czego to może wynikać? Latem pewien proboszcz zaprosił zakonnika, by opowiedział odpoczywającym o prawdach ostatecznych. Byłem sceptyczny, lecz jakie było moje zaskoczenie, gdy słuchający pytali: "Dlaczego o tych sprawach nie słyszymy w kościele?". To mi dało do myślenia - mówi bp Libera. - Prócz podejścia, ważny jest również język. Na pewno jakąś metodą jest ta, jaką stosował ks. Józef Tischner: nie potępiać i nie skazywać na męki, lecz starać się wydobywać dobro, mówić zrozumiałym językiem.
Tylko 30 proc. badanych chciało oceniać swoich księży. W tej grupie jedna czwarta ceni ich za otwartość komunikatywność, zrozumienie i tolerancję. Wśród cech, które nie podobają się wiernym u kapłanów, przeważają materializm i zachłanność (wskazała je ponad jedna czwarta tych, którzy na pytanie odpowiedzieli).
- Kilka dni temu spotkałem się z wyświęconymi diakonami. Powiedziałem im, że kapłan to ktoś, kto jest zafascynowany człowiekiem. Tak np. postępują kapłani z naszej diecezji na terenach dotkniętych powodzią. Są z ludźmi i razem z nimi przeżywają ten dramat. Oni się sprawdzili.