http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA rozgryzało Kaczmarka u wróżki

Mariusz Gierszewski (Radio ZET) Wojciech Czuchnowski
2010-06-12, ostatnia aktualizacja 2010-06-13 15:08

Włoskie karty do Tarota z XVII wieku. To największy zbiór kart na świecie
Włoskie karty do Tarota z XVII wieku. To największy zbiór kart na świecie
Fot. Seth Wenig AP

W 2007 r. agent CBA zamówił u wróżki "profil numerologiczny" Janusza Kaczmarka, którego podejrzewano, że spalił tajną operację. Funkcjonariusz zapłacił z pieniędzy operacyjnych.


Fot. Adam Kozak / AG

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Radio ZET i "Gazeta" ujawniają zdumiewającą operację służb specjalnych z czasów tzw. afery gruntowej. W lipcu 2007 r. ówczesny szef MSWiA Janusz Kaczmarek znalazł się w kręgu osób podejrzewanych o spalenie akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Według naszych źródeł w CBA i w sejmowej komisji badającej nielegalne naciski na służby specjalne w latach 2005-07, w aktach postępowania jest ślad prowadzący do...wróżki. 27 lipca 2007 r. biorący udział w rozpracowaniu Kaczmarka funkcjonariusz Biura pojawił się w gabinecie jednej z warszawskich wróżek. Przedstawił się jako siostrzeniec "ciotki Honoraty", która ma "przyjaciela Janusza". Chodziło o małżeństwo Honoraty i Janusza Kaczmarków. Funkcjonariusz poprosił jasnowidzkę, by z dat urodzenia odczytała relacje między małżonkami, opisała, jaką osobą jest Janusz i co będzie robił. To, co usłyszał, zawarł w notatce służbowej, którą przekazano do departamentu śledczego CBA. Wróżka wywróżyła, że Janusz jest inteligentny, ma szerokie kontakty w Rosji, robi interesy za granicą, ale w sierpniu 2007 r. będzie miał kłopoty sądowe. Te ostatnie słowa były akurat prorocze - 8 sierpnia Kaczmarka zdymisjonowano, a 30 sierpnia został zatrzymany przez ABW. Agent CBA za te informacje zapłacił z funduszu operacyjnego. Dotarliśmy do wróżki, u której był funkcjonariusz. Przyjmuje w mieszkaniu na trzecim piętrze w bloku, który pamięta jeszcze PRL. Na klientów czeka głęboki fotel. Na stole palą się świeczki i leżą karty ze znakami runicznymi. Wróżka zgadza się porozmawiać, pod warunkiem że nie podamy żadnych jej danych. Mówi, że wizyty mężczyzny pytającego o "Janusza" i "Honoratę" sobie nie przypomina. - Z zasady nie ujawniam, z czym przychodzą do mnie klienci. Nie wiem, kim są, i wcale mnie to nie interesuje - mówi. Za poradę bierze 100 zł. Sprawa wywołuje zdumienie wśród naszych rozmówców. - Słyszałem plotki na ten temat, ale nie chciało mi się w nie wierzyć. Jeśli to prawda, pokazuje, jakich ludzi przyjmowano do pracy w CBA - mówi poseł z sejmowej komisji ds. nacisków Robert Węgrzyn (PO). - Obecnie CBA na pewno z takich metod nie korzysta - ucina rzecznik Biura Jacek Dobrzyński.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 79 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    68 głosów