http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozpuścić Belgię w Unii Europejskiej

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-06-12, ostatnia aktualizacja 2010-06-11 16:48

- Kiedy Belgia zniknie z mapy, nikt tego nawet nie zauważy - mówi przywódca Nowego Sojuszu Flamandzkiego Bart De Wever. Jego partia jest faworytem niedzielnych wyborów

SERWISY
Głównym tematem kampanii wyborczej (i przyczyną upadku rządu Yvesa Leterme'a, co doprowadziło do przedterminowych wyborów) były spory między niderlandzkojęzyczną Flandrią, gdzie mieszka ok. 60 proc. Belgów (Flamandów), a frankofońską Walonią oraz - oficjalnie dwujęzyczną - Brukselą.

Frankofoni zasadniczo opowiadają się za utrzymaniem Belgii w obecnym kształcie federacyjnym, ale znaczna część Flamandów chce znacznego zwiększenia autonomii Flandrii oraz zmniejszenia budżetu centralnego. To właśnie za pośrednictwem budżetu podatki z bogatszej Flandrii wspierają frankofońską Walonię.

Spory zaognia ciągnący się już od kilku dekad konflikt o status paru flandryjskich gmin pod Brukselą, które "skolonizowali" frankofoni i - jak przekonuje wielu Flamandów - chcą je na dobre wyrwać Flandrii poprzez żądania specjalnych praw dla francuskiej mniejszości językowej.

Wprawdzie Belgowie powołują w niedzielę wspólny parlament, ale Flamandowie i frankofoni wybierają swych posłów w ramach oddzielnego, odseparowanego językiem, zestawu partii. Toczą spory w oddzielnych gazetach, a ich politycy nie spotykają się w studiach ogólnobelgijskiej telewizji, bo taka nie istnieje.

Najlepszy wynik we Flandrii (25-26 proc.) może zdobyć - wedle ostatnich sondaży - Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA) głoszący, że Belgia jest niepotrzebna. Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że jego przywódca Bart De Wever wejdzie do nowego rządu federalnego, co będzie pierwszym w Belgii przypadkiem, kiedy jeden z ministrów dąży do likwidacji państwa.

Partia De Wevera paradoksalnie łączy flamandzki separatyzm z federalistycznymi poglądami na Unię Europejską. - Nie chcemy żadnej rewolucji. Belgia powinna wyparować czy też rozpuścić się w Unii - przekonuje De Wever.

Chce on stopniowo zamieniać Belgię w konfederację, w której obie części kraju łączyłaby tylko polityka zagraniczna i obronna, a w przyszłości - kiedy pogłębi się integracja UE - przekazać te kompetencje instytucjom unijnym.

Kiedy ostatecznie wyparuje Belgia? - Chciałbym zobaczyć to jeszcze przed emeryturą - odpowiada 40-letni De Wever.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':