Kandydat
PiS-u na prezydenta dodał, że chodzi też o zwierzęta dzikie, by nikt nie pomyślał, że ma na myśli tylko swojego o kota. To oczywista aluzja do kandydata PO Bronisława Komorowskiego, który z kolei zadeklarował, że przestanie polować, ale z Polskiego Związku Łowieckiego się nie wypisze.
Jeżeli jednak ktoś ma nadzieję, że oto mamy wreszcie w Kaczyńskim kandydata, któremu zależy na polskiej przyrodzie, to muszę z przykrością stwierdzić, że niestety nie. Na tym samym spotkaniu Kaczyński powiedział jeszcze: „Trzeba rozmawiać na temat zmian. (...) Przy obecnym kształcie «Natury 2000 » nie da się wybudować praktycznie niczego".
Natura 2000 to sieć obszarów, na których z mocy europejskiego prawa chronione są najcenniejsze fragmenty naszej przyrody, w tym wiele rzadkich gatunków zwierząt. Ten system działa niezwykle skutecznie. Zapobiega nie inwestycjom, jak twierdzi prezes PiS, ale inwestycjom głupim i bezsensownym. Oparty jest na prostej zasadzie: jeżeli chcesz wybudować na takim obszarze drogę, lotnisko, albo linię kolejową, musisz wykazać, że nie było alternatywnej możliwości jej poprowadzenia. Oczywiście Natura 2000 nie bardzo podoba się i politykom i urzędnikom, którzy najchętniej szli by na łatwiznę i nie oglądając się na "ptaszki i żabki" budowali, jak i gdzie im się podoba, a tak nie mogą i muszą zmieniać swoje często bezsensowne plany.
Rzeka
Rospuda i żyjące nad nią orliki, dzięcioły białogrzbiete, głuszce, wilki i rysie ocalały, bo widać było jak na dłoni, że drogę można poprowadzić nie przez chronione bagna. Unikalne miejsce udało się uratować, choć rząd PiS Jarosława Kaczyńskiego - stawał na głowie, by poprowadzić przez nie drogę.
Dziś Kaczyński atakując znów "Naturę 2000" pokazuje na czym jego przyjaźń do zwierząt ma polegać. Nie będzie strzelać do nich, jak Komorowski, woli rozjeżdżać je buldożerami.