http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Minister zapłaci za szkody... łosi

dejot, PAP
2010-06-11, ostatnia aktualizacja 2010-06-11 11:46

Prof. Andrzej Kraszewski
Prof. Andrzej Kraszewski
Fot. Mateusz Skwarczek / AG

Reprezentujący Skarb Państwa minister środowiska ma zapłacić podlaskiemu rolnikowi odszkodowanie za szkody wyrządzone w jego prywatnym lesie przez łosie - orzekł w piątek Sąd Okręgowy w Białymstoku. Wyrok jest prawomocny

Już sąd pierwszej instancji zasądził rolnikowi 2,3 tys. zł z odsetkami. Do zapłaty zobowiązał, solidarnie, wojewodę podlaskiego i ministra środowiska.

Wojewoda złożył apelację, domagając się oddalenia powództwa. Jego prawnik argumentował, że wojewoda nie jest "legitymizowany" do reprezentowania Skarbu Państwa w tej sprawie, bo to nie on jest organem wymienianym w prawie łowieckim.

Sąd Okręgowy w Białymstoku apelację wojewody oddalił, ale sprecyzował w wyroku, że reprezentantem Skarbu Państwa, który ma zapłacić pieniądze rolnikowi, jest minister środowiska. Sędzia Renata Tabor uzasadniała, że wojewoda w swej apelacji nie kwestionował odpowiedzialności Skarbu Państwa, ale sporne było, kto w tej sytuacji Skarb Państwa reprezentuje.

- Sąd - biorąc przede wszystkim pod uwagę treść prawa łowieckiego - uznał, że niewątpliwie takim organem, z którego działalnością wiąże się dochodzone roszczenie, jest minister środowiska - mówiła sędzia.

Jednocześnie sąd uznał, że wojewoda nie ma żadnych uprawnień ani obowiązków związanych ze zwierzyną łowną, a taką - mimo moratorium na odstrzał - jest łoś.

Rolnik ze wsi Downary koło Moniek, który pierwszy złożył pozew o odszkodowanie od Skarbu Państwa, swoje straty wycenił na nieco ponad 2,3 tys. zł i taką kwotę, wraz z odsetkami, sąd mu zasądził.

W procesie kluczowa była jednak nie wysokość odszkodowania, ale ustalenie, kto powinien płacić za szkody łosi w drzewostanach prywatnych. Łosie nie są bowiem pod ochroną, choć od 2001 roku obowiązuje zakaz strzelania do nich.

Sąd rejonowy, orzekając jako sąd pierwszej instancji uznał, że w przypadku szkód wyrządzanych przez łosie, odpowiedzialność Skarbu Państwa sprowadza się do zaniechania. Polegało ono na tym, że nie wprowadzono terminu, do którego zakaz odstrzału łosi ma obowiązywać i przy tym nie wprowadzono i nie wskazano żadnych metod zapobiegania ewentualnym szkodom tych zwierząt.

Trwają badania naukowe populacji łosia, które mają być podstawą do przyjęcia krajowej strategii wobec tych zwierząt. Chodzi m.in. o informacje, które pomogą podjąć decyzję, czy można już cofnąć moratorium na odstrzał łosi.

Samego rolnika na publikacji wyroku nie było. Już w trakcie procesu inni rolnicy z tych okolic, w których lasach łosie wyrządzają znaczne szkody mówili, że w razie pozytywnego orzeczenia, i oni będą składali pozwy.

Naukowcy szacują, że w Polsce może być 8 tys. łosi, z czego 70 proc. żyje w północno-wschodniej Polsce.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':