http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński w krainie zadowolonych robotników

Krzysztof Katka, Siedlce
2010-06-11, ostatnia aktualizacja 2010-06-11 01:53

Montownia pociągów odwiedzona przez Jarosława Kaczyńskiego to świątynia liberalizmu. Firma z obcym kapitałem, niemieckimi nazwami pomieszczeń, bez związków zawodowych

Jarosław Kaczyński (z prawej) w zakładach Stadler w Siedlcach
Fot. Krzysztof Katka / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński (z prawej) w zakładach Stadler w Siedlcach
Jarosław Kaczyński w pociągu
Fot. KACPER PEMPEL REUTERS
Jarosław Kaczyński w pociągu
Jarosław Kaczyński na stacji Warszawa-Ochota
Fot. KACPER PEMPEL REUTERS
Jarosław Kaczyński na stacji Warszawa-Ochota
Zgodnie ze schematem kampanii Jarosław Kaczyński stara się dobierać otoczenie do swoich wystąpień. Wcześniej w kopalni mówił o trudnej sytuacji górników, w klinice kardiochirurgii - o problemach służby zdrowia, w sadzie - o trudzie sadowników. Wczoraj wybrał pociąg i fabrykę pociągów, by zwrócić uwagę na problemy polskich kolei. To kolejny z zapowiadanych przez niego ważnych problemów społecznych, który - jak twierdzi - chce rozwiązać inaczej niż Bronisław Komorowski.

Kaczyński, który - jak zaznaczył - często pociągiem nie jeździ, przejechał się osobowym z Warszawy do Siedlec (z powrotem wracał już samochodem). Ważne było pokazanie podróży prezesa, więc jego sztab zaprosił do pociągu fotoreporterów. - Ale były czasy, kiedy jeździłem koleją - tłumaczył kandydat. - To jest jeden z takich dużych problemów, nie tylko ekonomicznych, ale także społecznych Polski. Trzeba zwrócić na to uwagę.

O kolejach prezes PiS powiedział, że zamiast się rozwijać, sprawiają kłopoty milionom pasażerów i licznej grupie pracowników zakładów związanych z branżą. Skrytykował pomysł samorządu mazowieckiego, by sprywatyzować Kolej Mazowiecką. - Dziwna jest ta zapowiedź prywatyzacji bez ładu i składu - komentował.

Co dokładnie prezes chciałby zrobić, by uzdrowić koleje - nie powiedział. Dał do zrozumienia, że on by wspierał utrzymywanie kursów i niskie ceny biletów, a jego rywal raczej by prywatyzował. Kolejna różnica, którą zaakcentował, dotyczy rozwoju regionalnego. - Głos oddany na mnie to opowiedzenie się za wyrównaniem różnic między regionami, głos za Komorowskim to wspieranie teorii lokomotyw, inwestowania w metropoliach - mówił.

Zabiegając o głosy mieszkańców Mazowsza, opowiedział się za wydzieleniem Warszawy z regionu, aby nowe woj. mazowieckie mogło łatwiej zdobywać środki unijne.

Chwalił Siedlce za to, że istnieje tam koalicja PO-PiS. - Z roku na rok zdobywa więcej środków na rozwój, to znak, że warto i trzeba zakończyć wojnę polsko-polską - ocenił. Dlaczego tak tęskni za PO-PiS, również nie wyjaśnił.

Jarosław Kaczyński jako przykład niedoli branży kolejowej wybrał zakłady Stadler w Siedlcach i był to wybór, który odstawał od czarnej, przedstawianej przez niego wizji. To zatrudniająca 160 osób filia szwajcarskiej grupy powstała na gruzach opuszczonej przez PKP hali. Montownia pociągów nie ma zamówień z polskiego rynku, więc produkuje na eksport. Na przyjazd prezesa pracownicy wyglądali jak przebrani - wszyscy w czyściutkich kombinezonach, niebieskich koszulkach. To jednak norma, bo co tydzień ich ubrania robocze oddawane są do pralni. Hala też lśni czystością. - Brud, kurz, smar, nieporządek? To wszystko jest niemile u nas widziane - opowiada jeden z pracowników.

Rzeczywiście na każdym kroku widać porządek. Na drzwiach pomieszczeń dwujęzyczne napisy, np. "Kantyna-Kantine", "Narzędziownia-Werkzeuge" itd. - Język niemiecki u fizycznych jest mile widziany. U kadry kierowniczej niezbędny - zdradza jeden z monterów.

Przy wejściu do hali terminale, do których pracownicy przykładają elektroniczne karty przy każdym wejściu i wyjściu. Urządzenia odliczają czas pracy co do sekundy. Przebieranie i przerwa odliczane są automatycznie.

- Nie mamy związków zawodowych, zarabiamy ok. 2 tys. Nikt nie narzeka - słyszę od mechanika.

W hali z pociągami prezes pytał o działalność firmy, oglądał pociągi. - Jak wyprowadzacie te wagony na plac? - dociekał. - Czy są jakieś nowoczesne systemy kontroli jakości?

- Nasza filozofia opiera się na tym, że pracownik bierze odpowiedzialność za swoją pracę - wyjaśniał Christian Spichiger, prezes Stadler Polska.

W kantynie Jarosław Kaczyński zjadł na obiad karkówkę z pracownikami - wytypowaną trzydziestką majstrów i brygadzistów. Żywność dostarczyła firma cateringowa, na co dzień załoga stołuje się we własnym zakresie.

Wizytę w Siedlach Kaczyński zakończył w namiocie wyborczym w centrum miasta, gdzie dotarł jeden z wielu busów wysłanych w kraj przez jego sztab. Każdy taki zespół rozprowadzać będzie plakaty i gazetkę wydaną przez komitet wyborczy, w której wiele miejsca poświęcono na przypomnienie dzieciństwa braci Kaczyńskich. Jest też wywiad z córką Lecha Kaczyńskiego, która mówi, że teraz to Jarosław jest dziadkiem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':