http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komorowski zaatakuje Kaczyńskiego służbą zdrowia

Magdalena Kursa
2010-06-10, ostatnia aktualizacja 2010-06-11 08:33

Dziś Bronisław Komorowski rusza w Polskę. Przed południem będzie jeszcze w Warszawie - na Uniwersytecie Medycznym ma ostro replikować Kaczyńskiemu w sprawie finansowania służby zdrowia

Bronisław Komorowski
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski
Kandydat PiS odwiedził kilka dni temu zabrzańską fundację Zbigniewa Religii, gdzie mówił o konieczności dokończenia reformy zdrowia w taki sposób, by służyła wszystkim, niezależnie od grubości portfela. Chwalił też publiczną służbę zdrowia.

Komorowski musi odpowiedzieć, zwłaszcza, że politycy PiS wielokrotnie straszyli Polaków PO i pomysłami prywatyzacji szpitali. Kandydat PO będzie więc o tym mówił w piątek na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie. Wspomni też prawdopodobnie o polskiej transplantologii, która od kilku lat znajduje się w głębokiej zapaści (czy pojawią się watki doktora G?).

Potem Komorowski jedzie do Szczecina. - Wygłosi tam mocne przemówienie polityczne - zdradzają jego współpracownicy. Prawdopodobnie będzie ono poświęcone prywatyzacji. Kolejnego dnia kandydat odwiedzi Kielce.

W regionach działacze PO już się szykują na wizyty marszałka. - To co dotychczas robił Komorowski jest takie nieco smutne i bezbarwne. W naszym mieście wymyśliłem więc mu program pełen fajerwerków i bardzo medialny - zdradził mi organizator pobytu Komorowskiego w jednym z miast na zachodzie Polski.

Polską kulturę czekają złote lata?

Wczoraj Bronisław Komorowski spotkał się z ludźmi kultury i podpisał (jako trzeci kandydat) petycję pod wnioskiem o przeznaczanie jednego procenta z budżetu na kulturę.

Już dawno podpisy pod petycją ruchu Obywatele Kultury złożyli Grzegorz Napieralski (podczas targów książki podszedł z własnej inicjatywy do wolontariusza zbierającego podpisy) a także Jarosław Kaczyński (namówiony przez twórców z mediów publicznych).

- Niektórzy podpisują bez odpowiedzialności. Marszałek Komorowski dłużej się zastanawiał, bo musiał sprawdzić, czy realizacja tego postulatu jest realna - wyjaśniała Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu kandydata PO.

Swoje wsparcie dla kultury marszałek ogłosił podczas spotkania z twórcami w Arkadach Kubickiego (obecni byli m.in. Anna Nehrebecka, Krzysztof Materna, Janusz Gajos, Leszek Możdżer).

- Jako prezydent spróbuję zrealizować obietnicę przeznaczania minimum 1 proc. budżetu na kulturę. To naprawdę jest w naszym zasięgu - mówił marszałek.

Podczas spotkania z twórcami miało być miło i uprzejmie, pojawiły się jednak kontrowersyjne pytania. - Czy podpisałby Pan ustawę wywłaszczającą Kościół Katolicki z nieruchomości zajmowanych przez muzea, teatry, operetki i szkoły, które wcześniej przeszły na własność skarbu państwa? - zapytał Tomasz Piątek, pisarz, felietonista Krytyki Politycznej.

Komorowski nie był zdecydowany: - Jak się zaczniemy rozliczać z Kościołem, kto bardziej wspierał sztukę, nie wiadomo po której stronie będzie racja - odpowiedział wymijająco. Tomasz Piątek nie był zdziwiony. - Przygotowałem sobie kilka pytania do kandydata PO a pod każdym napisałem trzy możliwości: "tak" , "nie" i "K" oznaczające odpowiedź w stylu Komorowskiego. W większości przypadków zakreśliłem ostatnią możliwość, kandydat odpowiadał mało wyraziście - tłumaczył felietonista Krytyki Politycznej.

Komorowskiego Piątek pytał też, czy zawetuje budżet, w którym będzie mniej niż 1 proc. na kulturę? - Prezydent nie może wetować budżetu - odpowiadał Komorowski. - To po co kandydat coś takiego artystom obiecuje - zastanawiała się jedna z uczestniczek spotkania. - Chce pokazać, że jest "miłym misiem" - odpowiedział jej ktoś.

Inicjatorzy petycji zapowiedzieli jednak, że deklaracje kandydatów będą egzekwować od nich i ich politycznego zaplecza.

Kandydat z Warszawy

Przez ostatnie dni Bronisław Komorowski nie ruszał się z Warszawy. W czasie gdy Jarosław Kaczynski obiecywał najróżniejsze rzeczy w różnych częściach kraju, kandydat PO był na posiedzeniu Sejmu i walczył o Marka Belkę.

- Nigdy nie ukrywaliśmy, że kampania Bronisława Komorowskiego jest znacznie trudniejsza niż jego konkurentów. Jarosław Kaczyński nie ma żadnych obciążeń, wynikających z pełnienia funkcji państwowych i może jeździć po kraju, choć i tak robi to mało intensywnie - tłumaczy Sławomir Nowak, szef sztabu Komorowskiego.

Swoje obowiązki państwowe Komorowski próbuje jednak "sprzedać dobrze" w kampanii. Podczas debaty w Uniwersytecie Warszawskim podkreślał kilkakrotnie, że prezydent musi wznieść się ponad podziałami partyjnymi, i że on właśnie to robi podczas wykonywania swych obowiązków. Dowody? Powołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i typowania na szefa NBP człowieka spoza własnego zaplecza politycznego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 35 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':