http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Katalonia zapłaci za odebranie dziecka

Maciej Stasiński
2010-06-11, ostatnia aktualizacja 2010-06-10 17:22

Sąd najwyższy Katalonii skazał rząd regionalny na zapłacenie 980 tys. euro odszkodowania rodzicom, którym dziewięć lat temu odebrał dziecko i oddał do adopcji. To pierwszy taki wyrok w Hiszpanii

Katalońskie flagi podczas wtorkowego meczu na Camp Nou w Barcelonie
Fot. MANU FERNANDEZ AP
Katalońskie flagi podczas wtorkowego meczu na Camp Nou w Barcelonie
SERWISY
Dziecko ma dziesięć lat i żyje w rodzinie adopcyjnej. Na świat przyszło 27 września 2000 r. w rodzinie narkomanów. 25-letnia matka urodziła w domu i od razu musiała zawieźć noworodka do szpitala, bo miał syndrom abstynencji narkotykowej. Po raz pierwszy pojechała odwiedzić dziecko po dziesięciu dniach od porodu. Ojciec siedział wtedy w więzieniu.

Miesiąc później rząd Katalonii pozbawił rodziców praw rodzicielskich, a dwa tygodnie później wuj dziecka złożył wniosek o oddanie go w adopcję rodzinie zastępczej. Władze rozpoczęły procedurę adopcyjną, nie zbadawszy poważnie czy rodzice są w stanie zaopiekować się dzieckiem i zignorowały ich gotowość poddania się kuracji odwykowej. Dziecko trafiło do adopcji.

Ale rodzice dotrzymali słowa, rzeczywiście rzucili narkotyki, uzyskali zaświadczenie lekarskie o przezwyciężeniu nałogu i zaczęli walkę sądową o odzyskanie dziecka. Pierwszą sprawę przegrali w 2002 roku, kolejną w 2004 r. W drugim jednak przypadku sąd w Barcelonie wytknął rządowi, że postąpił pochopnie, nie biorąc pod uwagę więzi uczuciowej rodziców z dzieckiem, że nie zbadał stopnia uzależnienia rodziców od narkotyków, ich zdolności do utrzymania i wychowania dziecka i kierował się przeświadczeniem, że są nieuleczalnymi narkomanami. Rząd na przykład ignorował wysiłki rodziców, którzy póki adopcja nie została zalegalizowana, co miesiąc jeździli 50 km, żeby zobaczyć dziecko w ośrodku przedadopcyjnym. Potem uniemożliwił im widzenia z dzieckiem.

Ale mimo tej krytyki rządu sąd w Barcelonie nie przywrócił praw rodzicielskich rodzicom biologicznym, uznając za ważniejszą utrwaloną już dwuletnią więź dziecka z nowymi rodzicami.

Biologiczni rodzice wyjechali z Katalonii i dorobili się dwójki kolejnych dzieci, które wychowują z powodzeniem. A w sprawie pierwszego dziecka w końcu odwołali się do sądu najwyższego i wygrali.

- Rząd Katalonii zignorował terapię odwykową rodziców oraz ich zdolność do odbudowy rodziny. Można było zakładać, że ten proces się nie powiedzie, ale nie można było z góry skazywać go na fiasko - uznał sąd najwyższy. Jego zdaniem rząd nie zadbał o zbadanie i skontrolowanie zdolności rodziców do odtworzenia rodziny.

Wyrok nie przywraca praw rodzicielskich i nie zmienia sytuacji prawnej adoptowanego dziecka. Przyznaje tylko rację rodzicom biologicznym, że mają prawo do odszkodowania za straty moralne z tytułu utraty dziecka. Wyrok oraz odszkodowanie 980 tys. euro plus odsetki od 2006 r. nie ma w Hiszpanii precedensu. Ministerstwo ds. rodziny zapowiedziało odwołanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów