Ogłoszenia informujące o karach pojawiły się w gazetach ukazujących się w całym kraju. Australijskie organizacje charytatywne zajmujące się ochroną dzieci są bardzo zadowolone. - Jesteśmy za każdym posunięciem, które prowadzi do powstrzymania seksturystyki - powiedziała Hetty Johnston z organizacji Bravehearts z Queensland. - Pedofilów powinno się ścigać wszędzie.
Kampania ma uświadomić Australijczykom, że przyłapanym na seksie z dziećmi poniżej 16. roku życia grozi do 25 lat więzienia i grzywna do pół miliona dolarów australijskich. Prawo to działa również wtedy, gdy jest łamane poza granicami Australii - w Tajlandii, na Filipinach czy w Kambodży.
Po zaostrzeniu prawa kilka miesięcy temu karalne jest także samo przygotowywanie pedofilskiej wyprawy. Jeśli
policja i prokuratura zbiorą dostateczne dowody (np. w postaci korespondencji internetowej, rezerwacji czy biletów) na to, że podejrzany próbował zorganizować sobie wakacje z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, prokurator może żądać nawet 10 lat więzienia.
Australijczycy lubią podróżować po świecie, a zwłaszcza do bliskiej Azji Południowo-Wschodniej. Tak się składa, że to właśnie w tym regionie jest największy problem z seksualnym wykorzystywaniem dzieci i prostytucją dziecięcą. W Tajlandii ok. 40 proc. prostytuujących się to dzieci; w Kambodży co trzeci pracownik seksbiznesu jest nieletni. Spory odsetek nieletnich pracujących w seksbiznesie jest także w Brazylii.
Dzieci pcha do prostytucji bieda. Zdaniem organizacji broniących praw dzieci takich jak Childwise pracują jak niewolnicy, obsługując często po 10 klientów dziennie. Zmuszaniem do prostytuowania się i handlem żywym towarem zajmują się gangi mające macki w krajach Pacyfiku, Ameryce Południowej czy Europie. Szacuje się, że w na całym świecie prostytucją para się od 1,2 do 1,8 mln dzieci.
Choć twardych statystyk brakuje, ośrodki badawcze takie jak Protection Project z Johns Hopkins University w
USA twierdzą, że wśród turystów pedofilów najwięcej jest Australijczyków. Być może dlatego też
Australia była pierwszym krajem na świecie, który zaczął ścigać pedofilską turystykę.
Kary więzienia dla pedofilów turystów obowiązują od 1994 r. Od tego czasu rząd australijski wprowadził w życie wiele programów (często we współpracy z władzami krajów Azji Południowo-Wschodniej) mających na celu ochronę dzieci.
Ale to znane zjawisko jest bardzo trudne w ściganiu. Jak pisze w swym blogu Susan Merrell, australijska dziennikarka zajmująca się problemem seksturystyki od 1994 r. aresztowano tylko 30 Australijczyków przyłapanych na korzystaniu z dziecięcej prostytucji, w tym zaledwie pięciu w regionie Pacyfiku. Australijskie media szacują tymczasem, że rocznie do samej tylko Tajlandii przyjeżdża ok. 100 tys. amatorów taniego seksu z Australii; część z nich to zapewne pedofile.
Zdaniem Merrell policja nie dość przykłada się do ścigania pedofilów poza granicami Australii i powinna wzmóc działania prewencyjne, a nie tylko reagować na rzadkie zgłoszenia.