To już niemal tradycja, że przed wyborami biskupi mniej lub bardziej bezpośrednio sugerują, czym katolicy powinni kierować się, głosując.
W 1995 r. przestrzegali "przed wyborem na najwyższe stanowiska w Ojczyźnie takich ludzi, którzy w okresie państwa totalitarnego uczestniczyli w sprawowaniu władzy na najwyższym szczeblu partyjno-rządowym", co odczytano jako krytykę kandydata
SLD na prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego. Dziesięć lat później - w 2005 r. przed wyborami parlamentarnymi - ogłosili: "Wybieramy kandydatów, którzy bronią świętości rodziny i małżeństwa jako trwałego związku kobiety i mężczyzny".
Także rok temu, kiedy wybieraliśmy europarlamentarzystów, Episkopat prosił wszystkich wiernych, "by w tych wyborach wskazywali osoby w pełni reprezentujące stanowisko Kościoła katolickiego w sprawach etycznych oraz społecznych".
Tym razem z komunikatem przed I turą wyborów 20 czerwca Episkopat może mieć kłopot, bo zebranie plenarne KEP zaplanowane jest od 18 do 20 czerwca, a 24 godziny przed wyborami - dokładnie w czasie obrad - zaczyna się cisza wyborcza. - Celem ciszy jest danie wyborcy czasu do namysłu, by mógł w spokoju podjąć właściwą decyzję. Zakazane są m.in. wszelkie działania agitacyjne komitetów wyborczych i innych osób. Nie można np. zwoływać zgromadzeń, manifestacji, wygłaszać przemówień wyborczych czy rozdawać ulotek - mówi "Gazecie" Andrzej Mączyński, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, członek Państwowej Komisji Wyborczej.
Czy biskupi mogliby sobie pozwolić na podobną "zachętę", jak w przytoczonych wyżej przykładach? - Gdyby taka wypowiedź padła w dniu ciszy wyborczej, niezależnie od kogo, by pochodziła, uznałbym, że narusza to ciszę wyborczą - tłumaczy sędzia Mączyński. - Agitacja to nie tylko bezpośrednia zachęta - głosuj na kandydata XY - ale też wskazywanie cech kandydata, które uważamy za dobre, tym bardziej że po zestawie cech zwykle można łatwo rozpoznać, o którego kandydata chodzi - dodaje.
Biskupi nie wiedzą jeszcze, jak rozwiązać tę zbieżność dat. W 2005 r. także obradowali tuż przed wyborami do Sejmu i Senatu, zebranie zakończyło się dzień przed wyborami. Episkopat musiał wtedy nieco przyspieszyć wydanie komunikatu, żeby nie łamać ciszy (to wtedy napisali o wybieraniu tych, "co bronią świętości rodziny i małżeństwa jako trwałego związku kobiety i mężczyzny").
Wiadomo, że zebranie czerwcowe odbędzie się w planowanym terminie. Jeśli biskupi chcą przekonywać katolików, by głosowali na ludzi respektujących naukę Kościoła, muszą to zrobić w pierwszy dzień obrad 18 czerwca. Ale wtedy o komunikatach nikt jeszcze nie myśli. Episkopat mógłby też wydać oświadczenie wcześniej, przed zebraniem. Wczoraj, gdy rozmawialiśmy z rzecznikiem Episkopatu, na to się nie zanosiło. - Dotąd nie słyszałem o planach dokumentu na temat wyborów przed zebraniem plenarnym. Zebranie rozpoczyna się w piątek, kiedy jeszcze cisza wyborcza nie obowiązuje; co więc wydarzy się w pierwszy dzień zebrania, zobaczymy - mówi rzecznik Konferencji Episkopatu ks. Józef Kloch.
Zdaniem sędziego Mączyńskiego biskupi bez obaw, że złamią przepisy w czasie ciszy (19 czerwca) lub wyborów (20 czerwca), mogą zaapelować jedynie o sam udział w wyborach. - W demokracji jest pożądane, żeby frekwencja była jak najwyższa, apel o udział w wyborach w moim odczuciu jest dopuszczalny także w dniu ciszy. Sytuacja zmienia się przy referendum, gdzie frekwencja jest warunkiem jego ważności - zapewnia.