http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zuma - stuprocentowy Zulus w tarapatach

Wojciech Jagielski, Pretoria
2010-06-07, ostatnia aktualizacja 2010-06-06 16:16

W przeddzień rozpoczęcia piłkarskich mistrzostw świata - najważniejszego wydarzenia w RPA od końca apartheidu w 1994 r. - prezydent Jacob Zuma wywołał skandal, który może zagrozić jego władzy

Choć tym razem Zuma jest raczej ofiarą, kolejna seksualna afera może zniszczyć jego polityczną karierę, a nawet pozbawić go stanowiska.

Prezydent kończył właśnie wizytę w Indiach, gdy johannesburski "Star" napisał, że towarzysząca mu żona Nompumelelo Ntuli Zuma zdradzała go. Przed wyjazdem Zuma dumnie ogłosił, że po raz 22. zostanie ojcem, ale według gazety będzie to dziecko jego ochroniarza Phindy'ego Thomo.

Ten - gdy sprawa wyszła na jaw - strzelił sobie w głowę.

Wściekły Zuma jeszcze w Indiach zażądał, by służby specjalne ustaliły, kto poinformował o sprawie dziennikarzy. Jego kancelaria ogłosiła, że prezydent padł ofiarą nagonki, która ma zniszczyć jego reputację. "Prezydent Zuma zajęty jest sprawami wagi państwowej i nie pozwoli, by cokolwiek odciągnęło go od pełnienia służby krajowi" - napisał w oświadczeniu jego sekretarz.

Według wychodzącej w języku zulu gazety "Ilanga" (jako pierwsza doniosła o kłótniach w domu panującym) rodzina prezydenta uważa, że małżeństwo z 35-letnią Ntuli zawarte w 2008 r. było jego największym życiowym błędem. Chorobliwie ambitna i zazdrosna Ntuli natychmiast zaczęła wywoływać kłótnie w licznej rodzinie poligamisty Zumy. Wprowadziwszy się do jego posiadłości w zuluskiej wiosce Nkandla, od razu poróżniła się z pierwszą i najważniejszą żoną, 67-letnią Sizakele Khumalo (choć nie urodziła Zumie dziecka, cieszy się jego największą przyjaźnią). Wyjściem z sytuacji miała być przeprowadzka Ntuli do luksusowego apartamentu w Durbanie.

Jednak prawdziwa wojna domowa wybuchła w styczniu 2010 r., gdy prezydent poślubił jako trzecią żonę 37-letnią Thobekę Madibę. Obrażona Ntuli nie pojechała na wesele do Nkandli, a w Durbanie wywoływała nieustanne awantury i skandale. Spędzała czas na hucznych przyjęciach, w kasynach i na zakupach, za które nigdy nie płaciła. Nie uiszczała też rachunków za wodę, prąd i telefon.

Jej hulaszcze życie zaczęło przysparzać Zumie tak wielkich kłopotów, że w kwietniu przeprowadził z nią "rozmowę wychowawczą". Ntuli publicznie przeprosiła potem małżonka i - zgodnie z zuluską tradycją - kupiła mu koźlę, by wynagrodzić swoje występki. Udobruchany Zuma w Dzień Dziecka ogłosił, że Ntuli jest brzemienna i wkrótce zostanie ojcem po raz 22...

Cała kariera polityczna 68-letniego Zumy, a już z pewnością jego trwająca niewiele ponad rok prezydentura, obfituje w skandale, w których żądza władzy i pieniądze mieszają się z seksem. W 2005 r., jeszcze jako wiceprezydent, został oskarżony o korupcję i usunięty. Rok później zarzucono mu gwałt na 31-letniej córce przyjaciela. Nie zaprzeczał, że zaciągnął dziewczynę do łóżka, ale tłumaczył, że jako "stuprocentowy Zulus" nie miał innego wyboru, gdyż paradując w kusej sukience dziewczyna tego od niego oczekiwała.

Z zarzutu o gwałt został uniewinniony, a oskarżenia o korupcję oddalono z przyczyn proceduralnych. Rok temu Zuma - uwielbiany przez biedotę trybun ludowy - został prezydentem RPA.

Kochliwość wkrótce ściągnęła nań kolejne kłopoty. Gdy obwieścił ślub z trzecią żoną, rozpętał w Południowej Afryce burzę. Tradycjonalistom podobało się jego jawne przywiązanie do poligamii (miał jeszcze dwie inne żony - jedna popełniła samobójstwo, z drugą, dziś ministrem w jego rządzie, jest rozwiedziony) dopuszczanej zarówno w zuluskiej kulturze, jak i w południowoafrykańskim prawie. Jednak zdaniem większości rodaków wystawił siebie, partię i kraj na pośmiewisko.

W lutym prasa ujawniła, że Zuma sypia też z licznymi kochankami, a jednej z nich spłodził właśnie dziecko. "Mało mu jeszcze żon?" - szydziły gazety, a partyjni towarzysze ostrzegli, że zaczyna przesadzać.

W dodatku wszystkie kłopoty spadają nań w najmniej stosownych momentach. Oskarżenia o gwałt pojawiły się, gdy ogłosił, że chce zostać prezydentem, wieści o kolejnym nieślubnym dziecku - gdy kraj świętował 20. rocznicę uwolnienia Nelsona Mandeli (Zuma marzył, by mu dorównać). Ostatnia awantura wybuchła tydzień przed rozpoczęciem piłkarskich mistrzostw świata, podczas których oczy wszystkich skupione będą na Johannesburgu i Kapsztadzie.

Coraz częściej mówi się, że Zuma nie tylko straci szanse na reelekcję w 2014 r., ale że nawet ustąpi przed końcem pierwszej kadencji. Do rezygnacji może zostać zmuszony już w 2012 r., na zjeździe Afrykańskiego Kongresu Narodowego. W 2007 r. to jego zwolennicy dokonali pałacowego przewrotu, obalając prezydenta Thabo Mbekiego, który usiłował zablokować Zumie drogę do władzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':