http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Izrael jak marionetka

David Grossman*
2010-06-06, ostatnia aktualizacja 2010-06-04 17:25

Blokada Gazy zawiodła. Jest ona nie tylko niemoralna, lecz także nierealistyczna.

Żadne wyjaśnienia nie usprawiedliwią ani nie zmażą popełnionej zbrodni. Żadna wymówka nie tłumaczy głupoty rządu i wojska. Izrael nie posłał żołnierzy, żeby z zimną krwią zabijali cywilów - to przecież ostatnia rzecz, jakiej by sobie życzył. Jednak niewielka turecka organizacja religijnych fanatyków i radykalnych wrogów Izraela zdołała zwerbować dla swej sprawy wieluset aktywistów działających na rzecz pokoju i sprawiedliwości. Zdołała też zwabić Izrael w pułapkę, bo świetnie wiedziała, co go czeka, jak zareaguje i jak musi zareagować - niczym pociągana za sznurki marionetka.

Jakże niepewny, zdezorientowany i spanikowany musi być kraj, który podejmuje takie działania! Nadmiar użytych sił i fatalna w skutkach nieumiejętność przewidzenia gwałtownej reakcji osób na pokładzie sprawiły, że zabito i raniono cywilów, działając w dodatku jak banda piratów poza wodami terytorialnymi Izraela. Nie pociąga to za sobą oczywiście akceptacji jawnych bądź skrywanych często niskich motywów części płynących do Gazy działaczy. Nie wszyscy oni byli miłującymi pokój humanistami, a głosy niektórych domagających się unicestwienia Państwa Izraela mają zbrodniczy wydźwięk. Jednak fakty te nie mają w tej chwili żadnego znaczenia - o ile wiemy, opinie tego rodzaju nie są jeszcze karane śmiercią.

Poniedziałkowy atak Izraela jest naturalną kontynuacją haniebnej blokady Gazy - efektu polityki twardej ręki i protekcjonalizmu rządu, który gotów jest zamienić w piekło życie półtora miliona niewinnych mieszkańców Strefy Gazy, by doprowadzić do uwolnienia jednego, jakkolwiek umiłowanego i cennego, żołnierza. Blokada jest też naturalną konsekwencją nieporadnej, sztywnej polityki, raz po raz uciekającej się do zmasowanego użycia nadmiernych sił w każdym krytycznym momencie, kiedy potrzeba - przeciwnie - mądrości, wrażliwości i kreatywnego myślenia.

W jakimś sensie wszystkie te nieszczęścia - w tym poniedziałkowa tragedia - wydają się częścią szerszego destrukcyjnego procesu trawiącego Izrael. Można odnieść wrażenie, że zdeprawowany, rozdęty system polityczny, nieudolny i tracący nadzieję na szanse wydobycia się z matni, którą sam sprokurował, usztywnia się tym bardziej w obliczu pilnych i skomplikowanych wyzwań, zatracając przy okazji cechy kiedyś wyróżniające Izrael i jego przywódców - świeżość, oryginalność, kreatywność.

Blokada Gazy zawiodła. Zawodzi od czterech lat. Znaczy to, że jest nie tylko niemoralna, lecz także nierealistyczna - w rzeczywistości, jak widać wyraźnie w tej właśnie chwili, pogarsza całą sytuację, szkodząc żywotnym interesom Izraela. Zbrodnie Hamasu, który przez cztery lata przetrzymywał izraelskiego żołnierza Gilada Shalita, nie dopuszczając do niego przedstawicieli Czerwonego Krzyża, i który odpala ze Strefy Gazy tysiące rakiet na izraelskie osiedla i wioski, to czyny, na które suwerenne państwo musi reagować zdecydowanie, z użyciem wszelkich legalnych środków, jakie ma do dyspozycji. Nie należy do nich oblężenie terytorium zamieszkanego przez ludność cywilną.

Chciałbym wierzyć, że wstrząs po poniedziałkowej szaleńczej akcji każe od nowa przemyśleć ideę blokady, co zakończy wreszcie cierpienia Palestyńczyków i oczyści reputację Izraela. Niestety, doświadczenia wyniesione z tego tragicznego regionu każą sądzić, że stanie się inaczej - w poniedziałek uruchomiony został mechanizm brutalnej akcji i reakcji, spirala zemsty i nienawiści, których skali nie sposób przewidzieć.

Cała ta obłąkana operacja pokazuje nade wszystko, jak nisko upada Izrael. Nie trzeba posuwać się w tej kwestii do żadnej przesady. Widzi to i czuje każdy, kto ma oczy. Są już tacy, którzy próbują zamienić naturalne i uzasadnione poczucie winy Izraelczyków w wojownicze zapewnienia, że winny jest cały świat. Nam jednak trudniej będzie żyć z własnym wstydem.

*David Grossman

- ur. 1954, pisarz izraelski

Przełożył Sergiusz Kowalski

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':