Do wyborów prezydenckich zostało jeszcze 20 miesięcy, ale nie jest tajemnicą, że wygra je któryś z dwóch członków rządzącego duetu - Miedwiediew lub Putin. Obaj dali już do zrozumienia, że chcieliby powalczyć.
I obaj zaczęli przygotowania do kampanii. Jedna
Rosja otworzyła w całym kraju przedstawicielstwa, do których każdy obywatel może przyjść ze skargą czy prośbą o pomoc. Pracujący tam funkcjonariusze partii władzy rzeczywiście rozwiązują problemy mieszkaniowe petentów, pomagają umieszczać dzieci w przedszkolach czy pojechać za granicę na grób dziadka poległego w II wojny światowej. Oficjalne media trąbią o tym stale, malując obraz Putina jako przywódcy dbającego o każdego.
Kampanią lansowania premiera zajmuje się kierujący aparatem administracyjnym rządu Siergiej Sobianin pełniący już funkcję kogoś w rodzaju szefa sztabu wyborczego Putina. Przy Miedwiediewie podobną rolę gra Władysław Surkow, zastępca szefa administracji prezydenta od lat odpowiadający na Kremlu za politykę wewnętrzną. To on tworzy jego obraz jako wielkiego modernizatora zacofanej Rosji. Taki wizerunek ma przyciągać - i rzeczywiście przyciąga - przede wszystkim młodych wyborców.
"Russkij Newsweek", publikując wyniki sondaży przeprowadzonych na zamówienie władz przez Fundację Opinia Publiczna (FOM), pokazuje, że popularność Miedwiediewa szybko rośnie. 58-letni Putin jest wciąż popularniejszy od młodszego o 13 lat konkurenta, ale różnica między nimi maleje. Dziś premierowi ufa 67 proc. rodaków, a prezydentowi - 60 proc.
A według FOM szanse wyborcze już się zrównały - na Putina głosowałoby dziś 31 proc. Rosjan, na Miedwiediewa 30 proc. To ogromna i szybka zmiana, bo w styczniu 2009 r. wybory prezydenckie wygrałby Putin stosunkiem głosów 47 do 20. Jeśli ta tendencja się utrzyma, do wyborczego marca 2012 r. Miedwiediew może się stać zdecydowanym faworytem wyścigu prezydenckiego.
Putin jest wciąż znacznie popularniejszy wśród elektoratu nacjonalistycznego i lewicowego. Głosowałoby na niego 17 proc. zwolenników partii komunistycznej (na obecnego prezydenta - 14 proc.) i 11 proc. Rosjan popierających szowinistyczną partię Władimira Żyrinowskiego (na Miedwiediewa - 5 proc.).
Zaskakujące jest jednak to, że według FOM w samej Jednej Rosji jest nieco więcej zwolenników reelekcji Miedwiediewa niż powrotu na Kreml Putina. Na prezydenta głosowałoby dziś 47 proc., a na premiera 45 proc. członków tej partii.
To bardzo ważny sygnał. Miedwiediew i Putin nie będą ze sobą otwarcie konkurować. Kandydatem, jak zapowiadają działacze Jednej Rosji, będzie tylko jeden z nich. Wskaże go w grudniu 2011 r. zjazd partii.
Szybki wzrost popularności Miedwiediewa odnotowuje też prestiżowy Ośrodek Jurija Lewady. Jego majowy sondaż dowodzi, że prezydent "robi dobre wrażenie" na 66 proc. Rosjan. To o 7 proc. więcej niż w maju 2009 r. Rośnie też liczba tych, którzy uważają, że następca Putina prowadzi politykę niezależną od swego poprzednika. Dziś myśli tak 44 proc. Rosjan, rok temu - tylko 19 proc.