http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Skąd się wzięły te zapisy

ricz, wrób
2010-06-02, ostatnia aktualizacja 2010-06-01 20:42

Czarne skrzynki z rozbitego Tu-154M prezentowane w MAK
Czarne skrzynki z rozbitego Tu-154M prezentowane w MAK
Fot. Alexander Zemlianichenko AP

Prezydencki Tu-154M był wyposażony w cztery rejestratory pokładowe.

Dwa podstawowe i najważniejsze to Cockpit Voice Recorder (MARS-BM nr 323025), zapisujący rozmowy w kabinie pilotów, w tym i rozmowy prowadzone przez radio np. z obsługą lotniska, oraz Flight Data Recorder (MSRP-64M-6 nr 90969) rejestrujący wszystkie parametry techniczne, np. włączenia, wyłączenia, wypuszczenie podwozia, czyli tzw. komendy jednorazowe oraz zapisy ciągłe np. obrotów silnika, temperatury.

Kolejny rejestrator to Quick Access Recorder (KS-13 zasobnik KBN-1-1), instalowany po to, by obsługa naziemna po skończonym rejsie mogła szybko zapoznać się z parametrami pracy maszyny w czasie lotu. Ważne dla badających okoliczności katastrofy informacje zapisuje też Terrain Avoiding Warning System (TAWS), który m.in. ostrzega załogę przed zbliżaniem się do ziemi i wydaje załodze konkretne polecenia, żeby uniknąć zderzenia z powierzchnią.

Oba podstawowe rejestratory zostały odnalezione na miejscu katastrofy już w dniu tragedii w obecności polskiego prokuratora wojskowego Zbigniewa Rzepy. Rosjanie je zaplombowali. Jeszcze w sobotę 10 kwietnia pokazały je telewizje rosyjskie. Nie otwierano ich jednak w Smoleńsku, lecz niezwłocznie przewieziono do siedziby Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) w Moskwie, który bada okoliczności wypadku.

Dopiero tu w obecności przedstawicieli strony polskiej, m.in. prokuratora wojskowego płk. Zbigniewa Rzepy czarne skrzynki zostały komisyjnie otwarte. Ich zawartość została komisyjnie skopiowana na dyski, a oryginalne taśmy zamknięto w sejfie. Sejf został opieczętowany przez płk. Rzepę i przedstawiciela MAK.

Rozszyfrowaniem przegranych na dyski rozmów załogi, które były prowadzone po polsku, rosyjsku i angielsku, zajmowali się specjaliści z Polski i Rosji. Pomagali im przy tym między innymi piloci, koledzy członków załogi Tu-154M, którzy potrafili rozpoznać głosy każdego z nich.

Przy wszystkich pracach ekspertów obecny był płk Rzepa. Każdego dnia Rosjanie sporządzali protokół, pod którym podpisywał się także polski prokurator.

W poniedziałek podpisano w Moskwie polsko-rosyjskie memorandum o przekazaniu Polsce zapisów czarnych skrzynek. W obecności delegacji polskiej kierowanej przez szefa MSWiA Jerzego Millera i naczelnego prokuratora wojskowego Krzysztofa Parulskiego komisyjnie otwarto w MAK sejf z oryginalnymi taśmami.

Płk Parulski nie stwierdził naruszenia pieczęci. Informacje z rejestratorów zostały zapisane na trzech CD i przekazane min. Millerowi. Minister otrzymał także stenogram rozmów członków załogi między sobą oraz ze służbami naziemnymi.

Po zakończeniu zgrywania danych oryginalne taśmy rejestratorów oraz kopie udostępnionych CD zdeponowano ponownie w sejfie, który został opieczętowany przez płk. Parulskiego oraz przedstawiciela MAK.

Oryginalne nagrania pozostają własnością MAK. Jak powiedział w poniedziałek rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow, po zakończeniu śledztwa mogą zostać przekazane Polakom.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':