http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nikt nie sprawdzi, co zbiera CBA

Ewa Siedlecka
2010-06-02, ostatnia aktualizacja 2010-06-01 19:47

CBA
CBA
Fot. Alina Gajdamowicz / AG

3 lipca wchodzi w życie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, wraz z którym CBA straci prawo do zbierania i przetwarzania danych wrażliwych. Rząd przyjął więc wczoraj nowelizację ustawy o CBA

Nie wiadomo, czy Sejm zdąży ją uchwalić przed 3 lipca. Co, jeśli nie? CBA nie będzie mogło pozyskiwać i używać informacji o poglądach, pochodzeniu, religii, zdrowiu, nałogach, życiu seksualnym osób, którymi się zajmuje.

Niespełna rok temu Trybunał rozpatrzył skargę SLD na ustawę o CBA. I zakwestionował kilka kluczowych dla działania Biura przepisów. Uznał, że niejasna definicja korupcji zawarta w ustawie może prowadzić do nadużywania i tak szerokich uprawnień CBA.

Trybunał orzekł, że definicja grozi ściganiem umów zawieranych przez prywatne firmy w ramach swobody działalności gospodarczej. Wystarczy, że CBA uzna np., że coś zostało sprzedane poniżej wartości. W definicji jest bowiem wiele niejasnych sformułowań, jak to o "korzyści majątkowej, osobistej lub innej", bez określenia, co to jest korzyść inna. A nie ma wymogu, by umowa była uznana za przestępczą, tylko jeśli spełniała kryterium społecznej szkodliwości.

Trybunał zakwestionował też m.in. przepisy pozwalające CBA na zbieranie i gromadzenie danych o osobach, którymi Biuro się interesuje - w wyniku własnych działań operacyjnych, pozyskiwania danych od innych instytucji, np. ZUS-u czy urzędów skarbowych. A także w wyniku tzw. oględzin nieruchomości należących do osób pełniących funkcje publiczne, żeby sprawdzić, czy nie skłamały w oświadczeniu majątkowym. Trybunał uznał, że CBA przetwarza dane wrażliwe "bez zagwarantowania instrumentów kontroli". Podkreślił, że głęboka ingerencja w prywatność, jaką jest gromadzenie przez władzę takich danych, szczególnie danych wrażliwych, jest dopuszczalna tylko wtedy, jeśli jest to niezbędne do realizacji innej ważnej wartości. Tymczasem przepisy nie gwarantują, że CBA gromadzi tylko to, co niezbędne do wykonywania ustawowych zadań, i niszczy to, co nieprzydatne (ale za to może być przydatnym "hakiem", np. obyczajowym).

Trybunał zakwestionował też opisywane w 2006 r. przez "Gazetę" rozporządzenie premiera Jarosława Kaczyńskiego (niezmienione potem przez premiera Tuska), które zwalniało CBA z obowiązku składania każdorazowo wniosku przy pozyskiwaniu danych od innych instytucji. Dzięki temu możliwa była umowa pomiędzy CBA a ZUS-em o sztywnym łączu internetowym, przez które CBA mogłoby na bieżąco pobierać dane bez osobnych wniosków (po artykule "Gazety" od realizacji umowy odstąpiono).

Nowelizacja ustawy o CBA rodziła się w kancelarii premiera w bólach. Początkowo proponowano zmienioną definicję korupcji, ale zaprotestowały CBA i Program przeciw Korupcji Fundacji im. Batorego - twierdziły, że definicja jest węższa niż formy korupcji opisane w kodeksie karnym. Zrezygnowano więc w ogóle z definiowania korupcji w ustawie o CBA.

CBA oprotestowało też propozycję, by o tym, jakie dane wrażliwe może pozyskać i gromadzić w konkretnej sprawie, decydował sąd. Szef CBA Paweł Wojtunik w opinii napisał, że "może to utrudnić wykonywanie obowiązków służbowych funkcjonariuszom CBA i nadmiernie angażować organy sądownicze". W przyjętej we wtorek wersji nie ma więc już kontroli sądowej.

Po uwagach Trybunału zmniejszono z 10 do 5 lat okres obowiązkowego przeglądu przechowywanych danych w celu zniszczenia tego, co nieprzydatne. Jednak nadal nie ma niezależnej kontroli nad tym, czy CBA rzeczywiście usuwa to, czego nie powinno gromadzić. Nowelizacja ustanawia jedynie powoływanego przez szefa CBA "pełnomocnika do spraw kontroli przetwarzania danych".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':